Reklama

Tempo zwyżki będzie małe

Skoro tempo wzrostu gospodarczego jest tak wyśrubowane, to jest duże ryzyko, że spadnie. Co stanie się z kursami akcji?

Publikacja: 02.09.2006 08:53

W sierpniu roczna dynamika WIG20 zmalała do 30 proc., powracając do poziomu z października 2005 r. W szczytowym momencie - biorąc pod uwagę dane miesięczne - w kwietniu przekraczała 71 proc. Tak drastyczne wyhamowanie wzrostów na GPW, mimo sprzyjającej koniunktury gospodarczej, oznacza zapewne dwie rzeczy. Po pierwsze, szybki wzrost gospodarczy został już zdyskontowany. Początek procesu uwzględniania w cenach rozpędzającej się gospodarki przypadł jeszcze na połowę ubiegłego roku. Szczytowy moment tego procesu to z kolei kwiecień tego roku. Po drugie, zahamowanie zwyżki WIG20 może świadczyć o tym, że rynek obawia się spowolnienia gospodarczego. Wynika to z dość prostej zasady - skoro gospodarka ma się aż tak dobrze (w lipcu średni roczny wzrost produkcji przemysłowej w ostatnich trzech miesiącach przekroczył 15 proc. - w ostatnich 10 latach zdarzyło się to tylko 7 razy), to są zdecydowanie mniejsze szanse na przyśpieszenie tego wyśrubowanego już tempa, niż ryzyko zejścia wzrostu gospodarczego na niższy poziom. Przed rokiem sytuacja wyglądała zupełnie odwrotnie - gospodarka dopiero się rozkręcała, a szanse na kontynuację tej pozytywnej tendencji były spore.

Trzy scenariusze

Duże prawdopodobieństwo zmniejszenia tempa wzrostu gospodarczego nie oznacza, oczywiście, jeszcze, że gospodarka musi pogrążyć się w recesji. Na razie rozsądniej jest przyjąć mniej pesymistyczny scenariusz, według którego powtórzy się sytuacja z 2004 r. Wówczas gospodarka zwolniła, gdyż nie dało się utrzymać wyśrubowanej dynamiki z okresu wstąpienia Polski do UE. Od marca 2004 r. do marca 2005 r. roczna dynamika produkcji zmalała z 23,5 proc. do minus 3,7 proc. Fakt, że kiepskie dane - zwłaszcza na początku 2005 r. - były efektem wysokiej bazy porównawczej sprzed roku. Efekt statystyczny czy nie, w każdym razie roczny wzrost WIG20 stopniał w tym okresie z 61 proc. do niespełna 6 proc.

Nie sposób przewidzieć dokładnie, co tym razem stanie się z gospodarką, ale można zastanowić się nad różnymi scenariuszami. Ponieważ w przeszłości roczny wzrost produkcji przemysłowej i roczny wzrost WIG20 były silnie powiązane, to można pokusić się o symulację tego, jak giełda zareaguje na różne scenariusze rozwoju sytuacji gospodarczej. Załóżmy, że koniunktura gospodarcza będzie się rozwijać w ciągu następnych dwunastu miesięcy według jednego z trzech scenariuszy.

Scenariusz optymistyczny jest taki, że w ciągu roku tempo wzrostu produkcji nie spadnie i pozostanie na poziomie z lipca (ok. 14 proc). Wydaje się, że przyjęcie jeszcze wyższego tempa wzrostu za rok byłoby już hurraoptymistycznym wariantem, gdyż ostatnie dane i tak należą do najlepszych od lat. Drugi scenariusz jest pesymistyczny. Załóżmy w nim, że za rok roczne tempo wzrostu produkcji wyniesie zero (chociaż można wyobrazić sobie jeszcze gorszą sytuację, gdy, jak na początku 2005 r., tempo stanie się ujemne). W trzecim scenariuszu (umiarkowanym) załóżmy, że za rok tempo wzrostu produkcji wyniesie 7 proc. (co stanowi średnią między scenariuszem optymistycznym i pesymistycznym).

Reklama
Reklama

Kilkanaście procent za rok

Skoro mamy już scenariusze, to czas zastanowić się, w jaki sposób przełożą się one na zmiany WIG20. W tym celu posłużmy się zależnościami z przeszłości. W czasie bessy z lat 2000-2002 sytuacja gospodarcza bardzo dała się we znaki posiadaczom akcji. Wówczas spadek rocznej dynamiki produkcji o 23,9 pkt proc. (z 19,1 proc. do minus 4,8 proc.) pociągnął za sobą spadek rocznego tempa WIG20 aż o 128 pkt proc. (z 88 proc. do minus 40 proc.). Jak już jednak wspomnieliśmy, przynajmniej na razie rozsądniej jest założyć, że powtórzy się raczej sytuacja z 2004 r., niż z 2000 r. Przed dwoma laty spadek tempa produkcji o 27,2 pkt proc. wywołał spadek tempa WIG20 o 55,4 proc. Innymi słowy, każdy 1 pkt proc. spadku tempa produkcji wywoływał spadek tempa WIG20 o ok. 2 pkt proc. Przyjęcie takiego przelicznika wydaje się tym bardziej uzasadnione, że także w okresie ostatniej fazy ożywienia gospodarczego (od kwietnia 2005 r.) wzrost tempa produkcji o 1 pkt proc. powodował przyśpieszenie tempa WIG20 również o 2 pkt proc.

Załóżmy, że i tym razem zostanie utrzymana taka właśnie zależność. Co to oznacza dla poszczególnych wariantów? W scenariuszu optymistycznym roczne tempo WIG20 pozostanie na obecnym poziomie, czyli ok. 30 proc. W scenariuszu umiarkowanym przez rok tempo zmaleje z 30 proc. do 16 proc. (czyli o 7 proc. razy dwa). Innymi słowy, za rok WIG20 będzie 16 proc. wyżej niż obecnie. W scenariuszu pesymistycznym tempo spadnie niemal do zera (dokładnie do 2 proc., czyli o 14 proc. razy dwa). To oznacza, że wartość WIG20 nie zmieni się.

Widoczne już spowolnienie gospodarki amerykańskiej prędzej czy później przełoży się na gospodarkę światową, także polską. W tej sytuacji scenariusz optymistyczny wydaje się najmniej realistyczny. Wygląda zatem na to, że w ciągu kolejnych 12 miesięcy nie ma co liczyć na powtórkę rekordowego tempa wzrostu WIG20 z kwietnia. Jak widać, prawdopodobna jest raczej dość mozolna zwyżka notowań największych spółek.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama