KPWiG podejrzewa, że Serwis Finansowy Netforex - firma, która zalega klientom z wypłatami pieniźdzy - mogła złamać prawo w dwojaki sposób.

Według Komisji, karalne jest, gdy nielicencjonowana firma lokuje środki klientów m.in. w swapach walutowych i innych papierach wymienionych w jednym z artykułów ustawy o obrocie instrumentami finansowymi (art. 2). Jak pisaliśmy w sobotę, właściciele Netforeksu nie ujawnili, na czym dokładnie polega działalność tej firmy. Z informacji zamieszczonych na stronie internetowej firmy wynikało jedynie, że działała na rynku walutowym, a jej były udziałowiec Władysław Kociak mówił nam w wywiadzie, że lokowała zarówno w spotach, jak i kontraktach terminowych.

Komisja wcześniej korespondowała z kancelarią prawną, która reprezentowała SF Netforex (nazwa firmy nie pojawiła się w dokumentach). Arkadiusz Grabalski, prawnik firmy inwestycyjnej, mówił nam, że występowano o wydanie opinii, czy Netforex działa zgodnie z prawem, kilka razy, także w czasie, gdy zmieniało się prawo. Za trzecim KPWiG nie udzieliła wiążącej odpowiedzi.

Komisja nie zgodziła się ujawnić treści korespondencji, na którą powoływał się mecenas Arkadiusz Grabalski. Łukasz Dajnowicz, rzecznik KPWiG, poinformował jedynie, że odpowiedź urzędu dotyczyła innego modelu działania niż ten, który był faktycznie stosowany przez Netforex.

Komisja ustaliła, że współpracował z więcej niż jednym bankiem i zarządza aktywami klientów. A na to również potrzebna jest licencja.