Po tym, jak w środę amerykańskie dane zagrodziły indeksom drogę do majowych szczytów, w czwartek mieliśmy kontynuację przeceny. Warszawa nie dała rady oprzeć się spadkom, głównie ze względu na słabość sektora paliwowego. PKN i Lotos odpowiadała za ponad jedną trzecią wczorajszych strat WIG20, a razem z KGHM za ponad 60 proc. spadku. Notowania PKN znalazły się na najniższym poziomie od dwóch miesięcy, Lotos potwierdził wcześniejszy sygnał sprzedaży, w postaci przełamania wzrostowej linii trendu. Jeśli dołożymy do tego spadkowy trend w notowaniach ropy, oraz wciąż utrzymującą się przewagę spółek paliwowych z rynków wschodzących nad firmami z tego sektora notowanymi na rozwiniętych giełdach akcji, to wydaje się, że na pomoc PKN i Lotosu w podtrzymaniu WIG20 na wysokim poziomie trudno liczyć.

Kto we wczorajszej sesji widzi końcowy etap budowania głowy z ramionami, która zakończyć ma okres marazmu na GPW, temu przypomnę tegoroczną historię notowań. A więc na początku marca doszło do wybicia dołem z formacji podwójnego szczytu. Jak wiemy po czterech tygodniach indeks dużych spółek pobił rekord wszech czasów. Majowe załamania kursów na rynkach wschodzących odnowiło wśród inwestorów znajomość kolejnej formacji kończącej trend wzrostowy - głowy z ramionami. Mimo słabo wykształconego prawego ramienia prognoza spadku do 2,2 tys., po tym jak wykres znalazł się poniżej linii szyi, wydawała się sensowna. Spadek zatrzymał się w połowie drogi. Będzie to więc już trzecia w tym roku próba zbudowania formacji zapowiadającej istotny spadek. Czy finał będzie podobny? Utrzymujące się niskie obroty każą do wszelkich sygnałów pochodzić z dużą rezerwą więc i ewentualny spadek poniżej 2,9 tys. pkt będzie obarczony dużą niepewnością. Szczególnie że w trendzie bocznym poruszamy się praktycznie od początku roku.

Już dziś przed sprzedającymi test, który pokaże, czy dwa dni spadków to początek przynajmniej krótkoterminowego trendu, który potrwa przynajmniej do próby wybicia z opisywanej formacji, czy też nic nie znaczące wahnięcie w ramach konsolidacji. Na drodze na południe mamy bowiem poniedziałkową lukę hossy.