Skąd taki regres w zapotrzebowaniu na czerwony metal? Wytłumaczenie trudno znaleźć obserwując kondycję chińskiej gospodarki. Co prawda władze podejmują działania, aby utrzymać w ryzach tempo wzrostu (stopy procentowe idą w górę, podnoszone są rezerwy obowiązkowe dla banków), jednak na razie efektów bardziej restrykcyjnej polityki nie widać. W II kw. wzrost PKB wyniósł aż 11,3 proc. (w ujęciu rocznym) - najwięcej od lat.
Spadek zapotrzebowania na miedź w szacunkowych danych analitycy tłumaczą w tej sytuacji przede wszystkim zmniejszaniem chińskich zapasów tego surowca. Zjawisko to jest trudne do oszacowania i dlatego nie jest uwzględniane w zbiorczych danych ICSG. Prawdopodobnie zmniejszyły się zapasy nie tylko przetwórców miedzi, ale swoje zasoby zaczęły uszczuplać także Chińskie Rezerwy Państwowe (dane o tym nie są podawane do publicznej wiadomości). To właśnie wpłynęło na spadek importu.
Chociaż w tej sytuacji przełomowe dane ICSG o nadwyżce produkcji na świecie w pierwszych pięciu miesiącach tego roku są trudne do zweryfikowania, to w sukurs idą im inne dane - o stanie oficjalnych zapasów miedzi na giełdach surowcowych. Utrzymywaniu się niedoboru produkcji w poprzednich latach towarzyszył szybki spadek poziomu rezerw w magazynach Londyńskiej Giełdy Metali (LME). Na początku 2003 r. poziom ten wyraźnie przekraczał 800 tys. ton, tymczasem w połowie ub. r. wyniósł zaledwie 29,5 tys. ton. Od jesieni ub.r. obserwujemy jednak odwrotne zjawisko - zapasy są stopniowo odbudowywane. W sierpniu wyniosły 125 tys. ton., osiągając tym samym poziom największy od ponad dwóch lat. Wygląda więc na to, że szacunkowe dane o nadwyżce produkcji w tym roku nie są jednak zbyt przesadne.
Co ciekawe, te szacunki zdecydowanie kontrastują z euforyczną zwyżką na rynku miedzi między marcem i majem. Bezprecedensowemu skokowi cen towarzyszyła wówczas wszechobecna opinia o tym, że chiński popyt na miedź jest skazany na gwałtowny wzrost. Z obecnej perspektywy widać, jak ogromną rolę w ówczesnej zwyżce odegrała spekulacja. Analitycy twierdzą też, że do skokowej zwyżki cen przyczynił się nie kto inny, jak Chińskie Rezerwy Państwowe. Kupowały one kontrakty na miedź w Londynie, zamykając tym samym krótkie pozycje, które otwarte zostały jeszcze w ubiegłym roku. Pozycje te przyniosły prawdopodobnie gigantyczne straty, a w celu ich pokrycia Rezerwy pozbyły się części swoich zapasów miedzi.Amerykańskie budownictwo
kupi mniej miedzi
Uwalnianie chińskich rezerw nie jest, oczywiście, lekarstwem na wzrost cen w dłuższej perspektywie. Dlatego inwestorzy nie są jeszcze skłonni pozbywać się pozycji w tym surowcu. Skoro tak, to dlaczego ceny nie idą w górę? Wynikać to może po części z obaw, że wyśrubowane tempo wzrostu chińskiej gospodarki jest nie do utrzymania. Prędzej czy później znać o sobie dadzą zapewne wspomniane działania chińskich władz, mające na celu schłodzenie koniunktury. Skoro zapotrzebowanie Chin na miedź zmalało w okresie bardzo szybkiego wzrostu gospodarczego, to co stanie się, gdy ten wzrost będzie słabszy?