Reklama

Zmalała presja na wzrost cen czerwonego metalu

Wraz ze zmniejszeniem popytu na miedź ze strony Chin i spowolnieniem amerykańskiej gospodarki ceny tego surowca od czterech miesięcy praktycznie stoją w miejscu

Publikacja: 11.09.2006 10:30

Ubiegłe trzy lata upłynęły pod znakiem skokowej zwyżki cen miedzi. Najważniejszą przyczyną był fakt, że w każdym roku światowa produkcja czerwonego metalu była niewystarczająca, by zaspokoić duży popyt. Ten rok nie jest już jednak tak korzystny dla producentów miedzi.

Według prognoz międzyrządowej instytucji badawczej International Copper Study Group (ICSG), w br. produkcja miedzi rafinowanej będzie większa od zużycia o 244 tys. ton. Dla porównania: w ub.r. niedobór produkcji wyniósł 64 tys. ton, a w 2004 r. - aż 908 tys. ton. Według tych samych prognoz nadwyżka produkcji utrzyma się także w przyszłym roku.

Nadwyżka zamiast deficytu

Odwrócenie sytuacji z ubiegłych lat widać było już w pierwszej połowie tego roku. Jak wynika z ostatnich, wstępnych danych ICSG, w pierwszych pięciu miesiącach br. produkcja miedzi rafinowanej była wyższa od zużycia o 141 tys. ton (dane wyrównane sezonowo). W tym samym okresie ub.r. zanotowano natomiast deficyt w wysokości 53 tys. ton.

Paradoksalnie, odpowiedzialne za ten stan rzeczy były przede wszystkim Chiny. Zużycie miedzi w tym kraju zmalało o 7 proc., podczas gdy tamtejsza produkcja tego metalu wzrosła aż o 20 proc. Według oficjalnych wstępnych danych, w pierwszym półroczu chiński import miedzi i jej produktów zmalał o 24,6 proc. względem pierwszego półrocza 2005 r. Import złomu spadł z kolei o 6,1 proc.

Reklama
Reklama

Skąd taki regres w zapotrzebowaniu na czerwony metal? Wytłumaczenie trudno znaleźć obserwując kondycję chińskiej gospodarki. Co prawda władze podejmują działania, aby utrzymać w ryzach tempo wzrostu (stopy procentowe idą w górę, podnoszone są rezerwy obowiązkowe dla banków), jednak na razie efektów bardziej restrykcyjnej polityki nie widać. W II kw. wzrost PKB wyniósł aż 11,3 proc. (w ujęciu rocznym) - najwięcej od lat.

Spadek zapotrzebowania na miedź w szacunkowych danych analitycy tłumaczą w tej sytuacji przede wszystkim zmniejszaniem chińskich zapasów tego surowca. Zjawisko to jest trudne do oszacowania i dlatego nie jest uwzględniane w zbiorczych danych ICSG. Prawdopodobnie zmniejszyły się zapasy nie tylko przetwórców miedzi, ale swoje zasoby zaczęły uszczuplać także Chińskie Rezerwy Państwowe (dane o tym nie są podawane do publicznej wiadomości). To właśnie wpłynęło na spadek importu.

Chociaż w tej sytuacji przełomowe dane ICSG o nadwyżce produkcji na świecie w pierwszych pięciu miesiącach tego roku są trudne do zweryfikowania, to w sukurs idą im inne dane - o stanie oficjalnych zapasów miedzi na giełdach surowcowych. Utrzymywaniu się niedoboru produkcji w poprzednich latach towarzyszył szybki spadek poziomu rezerw w magazynach Londyńskiej Giełdy Metali (LME). Na początku 2003 r. poziom ten wyraźnie przekraczał 800 tys. ton, tymczasem w połowie ub. r. wyniósł zaledwie 29,5 tys. ton. Od jesieni ub.r. obserwujemy jednak odwrotne zjawisko - zapasy są stopniowo odbudowywane. W sierpniu wyniosły 125 tys. ton., osiągając tym samym poziom największy od ponad dwóch lat. Wygląda więc na to, że szacunkowe dane o nadwyżce produkcji w tym roku nie są jednak zbyt przesadne.

Co ciekawe, te szacunki zdecydowanie kontrastują z euforyczną zwyżką na rynku miedzi między marcem i majem. Bezprecedensowemu skokowi cen towarzyszyła wówczas wszechobecna opinia o tym, że chiński popyt na miedź jest skazany na gwałtowny wzrost. Z obecnej perspektywy widać, jak ogromną rolę w ówczesnej zwyżce odegrała spekulacja. Analitycy twierdzą też, że do skokowej zwyżki cen przyczynił się nie kto inny, jak Chińskie Rezerwy Państwowe. Kupowały one kontrakty na miedź w Londynie, zamykając tym samym krótkie pozycje, które otwarte zostały jeszcze w ubiegłym roku. Pozycje te przyniosły prawdopodobnie gigantyczne straty, a w celu ich pokrycia Rezerwy pozbyły się części swoich zapasów miedzi.Amerykańskie budownictwo

kupi mniej miedzi

Uwalnianie chińskich rezerw nie jest, oczywiście, lekarstwem na wzrost cen w dłuższej perspektywie. Dlatego inwestorzy nie są jeszcze skłonni pozbywać się pozycji w tym surowcu. Skoro tak, to dlaczego ceny nie idą w górę? Wynikać to może po części z obaw, że wyśrubowane tempo wzrostu chińskiej gospodarki jest nie do utrzymania. Prędzej czy później znać o sobie dadzą zapewne wspomniane działania chińskich władz, mające na celu schłodzenie koniunktury. Skoro zapotrzebowanie Chin na miedź zmalało w okresie bardzo szybkiego wzrostu gospodarczego, to co stanie się, gdy ten wzrost będzie słabszy?

Reklama
Reklama

W tej sytuacji decydujące może okazać się zapotrzebowanie na czerwony metal w krajach rozwiniętych. Z danych ICSG wynika, że w pierwszych pięciu miesiącach roku popyt na miedź podtrzymywała Europa (w krajach tzw. starej UE zużycie miedzi rafinowanej wzrosło o 13 proc.), Japonia (wzrost o 8 proc.) oraz Ameryka (w USA wzrost wyniósł 2,5 proc.). Dzięki temu nawet w sytuacji spadku zapotrzebowania w Azji (o 1,3 proc), popyt na miedź rafinowaną na całym świecie wzrósł o 2,3 proc.

Problem w tym, że gospodarki krajów rozwiniętych już teraz zaczynają zwalniać. Szczególnie dotyczy to USA. Przyczyną spowolnienia amerykańskiej gospodarki jest głównie budownictwo. W lipcu roczne tempo wzrostu wydatków na ten sektor (construction spending) zmalało do 5,1 proc. - to najmniej od trzech lat. W szczytowym momencie - w lutym 2005 r. - tempo to sięgnęło aż 13,4 proc. Tymczasem to właśnie budownictwo jest najważniejszym odbiorcą miedzi. W skali całego świata branża ta zużywa blisko połowę całej produkcji tego metalu. Na spadek koniunktury w amerykańskim sektorze nieruchomości nakłada się jeszcze inne niekorzystne dla cen miedzi zjawisko - surowiec ten jest na tyle drogi, że często opłaca się go zastępować tańszymi substytutami (takimi jak tworzywa sztuczne).

Nietrudno zatem wyobrazić sobie sytuację, gdy w USA zapotrzebowanie na miedź niemal przestanie rosnąć. Jest to tym groźniejsze dla cen czerwonego metalu, że obecny ich poziom jest już i tak dość wygórowany w porównaniu z rosnącymi zapasami miedzi na światowych giełdach. Na razie utrzymaniu wysokich cen sprzyjają czynniki podażowe - jesienią wygasają kontrakty płacowe w wielu kluczowych kopalniach. Gdyby jednak w gospodarce światowej doszło do opisanych niekorzystnych wydarzeń, to nawet przejściowe strajki i wstrzymanie wydobycia w kopalniach nie będą w stanie na dłuższą metę podtrzymać cen miedzi.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama