Po zeszłotygodniowej zwyżce cen o ponad 7 proc. w ciągu trzech sesji, notowania aluminium od poniedziałku wracają do średniej z letnich miesięcy oscylującej wokół poziomu 2500 USD za tonę.
W ostatnich dniach aluminium drożało w wyniku spekulacji funduszy inwestycyjnych, które zwiększyły zakupy tego metalu w oczekiwaniu, że jego cena będzie w najbliższych miesiącach rosła bardziej niż inne metale. Prognozy te oparte były na danych statystycznych z londyńskiej giełdy. Otóż wynika z nich, że aluminium - najczęściej handlowany metal na tym rynku - zdrożało od 2001 r. jedynie dwukrotnie, podczas gdy ceny miedzi są obecnie cztery razy wyższe niż przed pięciu laty, a niklu nawet pięć razy. Stąd niektórzy analitycy wyciągnęli wniosek, że teraz kolej na aluminium.
Podstawy takiej prognozy okazały się jednak zbyt kruche wobec rzeczywistości ostatnich miesięcy i ceny aluminium od piątku spadają. Rzeczywistość zaś jest taka, że od pewnego czasu systematycznie zwiększają produkcję tego metalu Chiny i o połowę staniała alumina, surowiec do produkcji aluminium. Analitycy Citigroup w najnowszym raporcie obniżyli prognozowaną na II półrocze cenę aluminium z natychmiastową dostawą o 7,2 proc. do 2455 USD za tonę.
Wczoraj po południu za tonę aluminium w kontraktach trzymiesięcznych płacono na Londyńskiej Giełdzie Metali 2465 USD, o 30 USD mniej niż na poniedziałkowym zamknięciu. W miniony wtorek na zamknięciu sesji aluminium kosztowało w Londynie 2573 USD za tonę.