Gracze giełdowi otrzymali w piątek prezent w postaci dobrej wiadomości o inflacji w Stanach Zjednoczonych. W sierpniu ceny wzrosły o 0,2 proc., co było zgodne z przewidywaniami ekonomistów. W lipcu ceny rosły dwa razy szybciej.
Duża grupa inwestorów uznała, że dynamika cen jest pod kontrolą i bank centralny z tego powodu nie będzie próbował podnosić oprocentowania funduszy federalnych, głównej stopy procentowej na rynku amerykańskim. W Nowym Jorku od początku notowań indeksy zyskiwały około 0,5 proc.
Drożały akcje Adobe, producenta programów graficznych, gdyż firma podwyższyła prognozę wyników. Kupowano też walory Dynegy, a powodem był zakup konkurencyjnej spółki LS Power. W wyniku tej transakcji powstanie silny gracz na rynku energii elektrycznej.
W Europie piątek nie był dobrym dniem dla spółek surowcowych i firm z sektora energii. Odpływ łaski inwestorów szczególnie odczuwały Rio Tinto i British Petroleum. Za wysiłki reorganizacyjne doceniono szwedzkiego Ericssona, a Scanię z powodu oczekiwanej oferty niemieckiego Mana. Zmiany indeksów w tej fazie notowań jednak nie były duże, gdyż gracze czekali na informacje o inflacji w Stanach Zjednoczonych. Przewagę miały rynki rosnące, a tylko sześć było na minusie. Dane z drugiego brzegu Atlantyku zmobilizowały inwestorów do zakupów. Ton giełdom odtąd nadawał sektor finansowy, wrażliwy na zmiany kosztów kredytu. Wśród banków skalą wzrostu wyróżniały się Credit Suisse Group i brytyjski HBOS. Z powodu korekty w dół prognozy przez DaimlerChryslera jego akcje straciły prawie 6 proc.
W regionie Azji i Pacyfiku dominowały spadki indeksów, a głównym czynnikiem były taniejące surowce. Regionalny indeks Morgana Stanleya stracił 0,2 proc., a wskaźnik dla spółek surowcowych (m.in. BHP