Po krótkotrwałym skoku cen na początku miesiąca, ustabilizowały się notowania na rynku aluminium. Wczoraj w Londynie za tonę z dostawą za trzy miesiące płacono 2440 dolarów, w porównaniu z 2465 USD w poniedziałek i 2462 USD w poprzedni wtorek.
Szczyt (3310 USD za tonę) notowania osiągnęły pod koniec lipca, w wyniku spekulacji, że światowy popyt na metale będzie się zwiększać, a nie dotrzyma mu kroku wzrost produkcji. Częściowo potwierdzają to dane opublikowane w poniedziałek w USA. W lipcu popyt na aluminium w tym kraju i w Kanadzie podniósł się o 5,7 proc., do 2,03 mln funtów. Popyt na półprodukty z aluminium podskoczył zaś nawet o 7,2 proc., do 1,51 mln funtów. Według banku inwestycyjnego Goldman Sachs, na rynku metalu może nastąpić w ciągu najbliższych lat prawdziwy boom - jednak nie jest to kwestia najbliższych miesięcy. Sugerować to mają różnice w notowaniach aluminium z dostawą za trzy i za piętnaście miesięcy, które ostatnio się pogłębiły. Zdaniem eksperta Goldmana Jamesa Gutmana, ciągle będzie rosło zapotrzebowanie na aluminium ze strony gospodarek wschodzących, natomiast nie nadąży podaż. Według analityków banku Macquarie, popyt na aluminium będzie rósł w tempie 5-6 proc. rocznie. To przełoży się na zapotrzebowanie na aluminium większe o 2 mln ton do końca tej dekady, a zapotrzebowanie na niezbędną do jego produkcji aluminę podskoczy o 4 mln ton.
W przyszłym roku, według wspólnych prognoz Goldmana i Macquarie, tona aluminium będzie kosztować 2400 dolarów.