Z 16 ankietowanych analityków wszyscy z wyjątkiem jednego uważają, że bank wstrzyma się z decyzją o podwyżce do końca tego roku, mimo coraz silniejszych sygnałów o silnym wzroście płac i narastaniu presji inflacyjnej ze względu na krótkotrwały efekt wywołany letnią suszą.
Ośmiu ankietowanych jest zdania, że bank centralny podniesie główną stopę procentową, znajdującą się obecnie na rekordowo niskim poziomie 4,0 procent w pierwszym kwartale 2007 roku. Jeden natomiast obstawia, że do podwyżki dojdzie w listopadzie tego roku. Pięciu innych sądzi, że Rada poczeka do drugiego lub trzeciego kwartału przyszłego roku, zaś dwóch jest zdania, że stopy utrzymają się na rekordowo niskim poziomie przez najbliższe 12 miesięcy.
"Jest coraz więcej argumentów za podwyżkami stóp" - powiedział Michał Chyczewski, ekonomista Banku BPH. "Sądząc po fundamentach gospodarczych RPP mogłaby działać szybciej, ale sądząc po ostatnich wypowiedziach jej członków, nie ma szans na uzyskanie większości dla takiej decyzji" - dodał.
Inflacja w Polsce przez wiele miesięcy była najniższa w Unii Europejskiej i dopiero w lipcu, za sprawą wzrostu cen żywności, spowodowanego wyjątkowo upalnym i suchym latem, przekroczyła jeden procent.
W sierpniu inflacja podskoczyła do 1,6 procent, ale oczekiwania dotyczące podwyżek stóp procentowych zostały schłodzone poprzez komentarze sugerujące, że zwolennicy mniej restrykcyjnej polityki monetarnej mają przewagę w liczącej 10 członków Radzie. "Jedynie trzech członków wydaje się opowiadać za podwyżką w tym roku i to raczej rozstrzyga sprawę" - powiedziała Marta Petka, ekonomistka z Raiffeisen Bank w Warszawie. "Naszym zdaniem, podwyżki nie będzie, dopóki w lutym Rada nie zapozna się z prognozą inflacyjną na pierwszy kwartał, która pokaże, że inflacja może wzrosnąć powyżej celu" - dodała.