Już tylko 60,61 dolara płacono wczoraj za baryłkę ropy naftowej w notowaniach na nowojorskiej giełdzie surowcowej. Od lipcowego rekordu cena spadła już o 22 proc. i jest niższa aniżeli na początku roku. Jeszcze tydzień wcześniej ropa kosztowała prawie 64 USD za baryłkę. Amerykański prezydent George W. Bush poparł plan pokojowego rozwiązania konfliktu z Iranem i jest to główna przyczyna, dla której ropa jest teraz najtańsza od marca. Inwestorzy obawiali się, że w przypadku nałożenia sankcji na tego czwartego co do wielkości eksportera surowca - za kontynuowanie prac nad programem nuklearnym - Iran może odpowiedzieć zakręceniem kurków lub blokadą strategicznej dla transportu ropy z Zatoki Perskiej cieśniny Ormuz. Wczoraj islamskie serwisy informacyjne podały, że główny negocjator Iranu Ali Laridżani w przyszłym tygodniu będzie rozmawiać z szefem dyplomacji Unii Europejskiej Javierem Solaną. Do załagodzenia konfliktu jest więc coraz bliżej. Ponadto ropy na rynku jest coraz więcej. Wczoraj wprawdzie Departament Energii USA poinformował, że z tamtejszych magazynów ubyło w ostatnim tygodniu 2,8 mln baryłek, ale zrekompensował to wyraźny, większy od oczekiwań, wzrost zapasów benzyny i innych destylatów.

Analitycy spekulują, że o ile jeszcze niedawno ropa miała testować poziom 80 dolarów za baryłkę, to teraz wszystko wskazuje, że niedługo będzie zmagać się z barierą 50 dolarów. Sporo zależy od decyzji OPEC w sprawie limitów wydobycia, choć na razie kartel nie rozważa zwołania nadzwyczajnego posiedzenia w tej sprawie.