Reklama

Inwestorzy mają coraz większe możliwości

Wachlarz możliwości inwestycyjnych, z których może korzystać polski inwestor, poszerza się z roku na rok. Do dyspozycji przeciętnego gracza są już nie tylko rynki akcji, ale również towarowe czy walutowe. To właśnie ten ostatni segment rozwija się ostatnio najprężniej

Publikacja: 22.09.2006 09:19

Rynek forex to atrakcyjny kąsek dla każdego inwestora. Nie dość, że jest zupełnie niezależny od, na przykład, koniunktury giełdowej, przez co umożliwia solidną dywersyfikację kapitału, to na dodatek oferuje wiele narzędzi spekulacyjnych. Rynki walutowe to zatem nie tylko hedging i zarządzanie ryzykiem, ale także wiele instrumentów umożliwiających odważnym graczom osiąganie pokaźnych zysków.

Nie tylko inwestorzy dostrzegli rynki walutowe jako miejsce całkiem niezłego zarobku. Do takiego samego wniosku doszli brokerzy, więc na rynku zaczęła rosnąć konkurencja. Domy maklerskie walczą o klientów, minimalizując koszty związane z realizacją transakcji, a także stale poszerzając gamę oferowanych usług. Obecnie ich propozycja to poza standardowymi kontraktami walutowymi, także opcje, forwardy i inne instrumenty finansowe. Coraz częściej kuszą klientów również dostępem do rynków towarowych czy nawet zagranicznych giełd papierów wartościowych.

Obecnie w Polsce działają trzy domy maklerskie proponujące inwestycje na rynkach walutowych. To Palladia Capital Markets, która od niedawna jest własnością Domu Maklerskiego IDMSA, TMS Brokers oraz X-Trade Brokers (XTB). Krajowi inwestorzy mogą również korzystać z usług innych platform transakcyjnych, na których reklamy można trafić w internecie, jednak tylko trzej wspomniani brokerzy są nadzorowani przez organ państwowy (Komisję Nadzoru Finansowego).

Sam nadzór jednak nie gwarantuje bezpieczeństwa środków powierzonych domowi maklerskiemu. Niedawno przekonali się o tym klienci WGI Domu Maklerskiego, który w kwietniu stracił licencję na świadczenie usług maklerskich, a w czerwcu sąd ogłosił jego upadłość. Do dziś poszkodowani inwestorzy nie odzyskali pieniędzy. Ich roszczenia wobec brokera są szacowane na ponad 240 mln zł. Nie należy jednak na tej podstawie kwestionować sensu nadzorowania podmiotów maklerskich. Nieuczciwe firmy pojawiają się na wielu rynkach i przez pewien czas może im się udawać zwodzić nawet kontrolerów. W dłuższym terminie wydaje się to jednak niemożliwe, o czym może świadczyć właśnie przypadek WGI. Kto wie, jak długo firma działałaby jeszcze na rynku, gdyby nie stała się domem maklerskim i nie miała na karku kontrolerów z KPWiG.

Upadek WGI, którego oferta była kojarzona z rynkiem walutowym, a także ostatnie problemy nielicencjonowanego serwisu NetForex, nadwerężają zaufanie inwestorów do firm foreksowych. Nic dziwnego, że podmioty maklerskie działające na tym rynku starają się pokazać, że są instytucjami bezpiecznymi. Wszystkie biura maklerskie spełniają dość restrykcyjne kryteria stawiane przez Komisję. Potwierdzają to systematyczne audyty. X-Trade Brokers czy Palladia Capital Markets odcinają się od problemów WGI Domu Maklerskiego także wskazując, że nie trudnią się one zarządzaniem aktywami.

Reklama
Reklama

Nie tylko waluty

Podstawą brokerskiego biznesu na rynku walutowym są instrumenty zwane CFD, czyli kontrakty różnic kursowych. Umożliwiają one zarabianie na zmianach cen danego waloru - bez względu na to, czy są to towary, waluty czy indeksy giełdowe - i zapewniają możliwość skorzystania z bardzo dużej dźwigni finansowej. Biorąc pod uwagę to, że wymagany depozyt zabezpieczający wynosi przeciętnie 1 procent, to dźwignia wynosi nawet stukrotność zainwestowanej kwoty.

Dotychczas w ofercie domów maklerskich przeważały CFD na kursy walutowe. Przykładowo X-Trade proponuje swoim klientom zawieranie transakcji na trzydziestu parach walutowych, natomiast TMS Brokers na około 150. Nie mniejsze możliwości posiadają klienci Palladii (120 różnych par). Dodatkowo brokerzy proponują także transakcje futures i forward, które różnią się od CFD głównie sposobem rozliczania.Same kontrakty walutowe nie wystarczą jednak, żeby skutecznie konkurować o klienta, dlatego maklerzy kuszą nowościami. X-Trade wprowadził niedawno możliwość inwestowania na rynkach towarowych oraz amerykańskich indeksach. Od niedawna proponuje inwestorom także CFD na akcje największych spółek zza oceanu. Nowością w ofercie brokera jest PLNCASH, czyli instrument pochodny uzależniony od poziomu indeksu największych spółek giełdowych z warszawskiego parkietu (WIG20).

W ofercie TMS Brokers oprócz produktów z rynku walutowego dostępne są także kontrakty na złoto, srebro, wybrane zagraniczne spółki oraz ważniejsze indeksy światowe (S&P 200, DAX, FT-SE, NASDAQ, DJIA, S&P 500, CAC, OMX, SMI, NIKKEI). W tyle nie pozostaje Palladia. Tu do dyspozycji inwestorów są kontrakty na metale szlachetne, energię czy nawet produkty rolne. Ciekawą propozycją są też instrumenty powiązane ze stopą procentową.

Po kontraktach

- czas na opcje

Reklama
Reklama

Brokerzy rywalizują ze sobą, oferując również innowacyjne instrumenty. Dlatego też coraz większą popularnością cieszą się opcje. Są to pewne typy kontraktów (patrz ramka), które charakteryzują się mniejszym ryzykiem niż w przypadku futures lub CFD. Nad inwestorem nie wisi groźba poniesienia praktycznie nieograniczonej straty - opcje pozwalają o wiele skuteczniej zapanować nad ryzykiem. Dzięki temu zyskują one coraz większą popularność nie tylko na polskim rynku, ale również na całym świecie.

Wprawdzie kontrakty opcyjne były już dostępne u brokerów rynku walutowego, ale dopiero teraz pojawiają się na platformach transakcyjnych. Z takiej korzystają już obecnie klienci zarówno X-Trade, jak i TMS czy Palladii. Jest to duże udogodnienie dla przeciętnego inwestora. Na przykład: na platformie Option Trader - nowym narzędziu oferowanym przez XTB, klient będzie miał możliwość sam dobrać termin wygaśnięcia oraz cenę wykonania.

Biura systematycznie poszerzają swoją ofertę także o nowe rodzaje kontraktów opcyjnych. X-Trade Brokers już teraz umożliwia zajmowanie pozycji towarowych, a wkrótce nie wyklucza wprowadzenia opcji na WIG20. TMS natomiast chce rozwinąć swoją platformę transakcyjną, poszerzając ofertę o kilka nowych, bardziej zaawansowanych typów opcji. Pojawią się na niej również nowe zlecenia oraz kontrakty z fizyczną dostawą.

O całkiem nowej platformie transakcyjnej myśli z kolei Palladia. Dotychczas broker korzystał z umowy z SaxoBankiem, i to za jego pomocą umożliwiał klientom transakcje.

Nowe rynki i więcej klientów

Myśląc o przyszłości, wszystkie trzy biura maklerskie obecne na polskim rynku wyznaczają sobie jeszcze jeden cel. Chodzi o rozwój segmentu doradztwa w zarządzaniu ryzykiem finansowym. Każdy z brokerów stawia w najbliższym czasie na poszerzenie bazy klientów. Więcej uwagi ma być poświęcone chociażby instytucjom finansowym i funduszom inwestycyjnym. Zarówno TMS, jak i XTB nie wykluczają też wkroczenia do państw ościennych. Drugie wspomniane biuro jest już nawet w trakcie otwierania biura w Czechach.

Reklama
Reklama

Rynek inwestycji walutowych rozwija się w Polsce bardzo dynamicznie. Zyski z tego segmentu działalności rosną w tempie nawet stu procent rocznie. Nie należy się więc dziwić, że biura maklerskie starają się, jak mogą, żeby przyciągnąć nowych klientów. Inwestorom nie pozostaje nic innego, jak tylko się z tego cieszyć, i wypatrywać, co jeszcze nowego zaoferują im brokerzy.

Fot. archiwum

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama