Administracja państwowa to jeden z najbardziej perspektywicznych rynków zbytu dla firm informatycznych. Taką opinię wyrażają przedstawiciele 51 proc. największych spółek IT działających w Polsce, wynika z badań firmy analitycznej PMR. Lepszy wynik - 56 proc. wskazań - ma tylko sektor finansowy. W 2005 r. urzędy wydały na nowe technologie ok. 3 mld zł, co stanowiło 17 proc. rynku informatycznego, szacowanego na 17,8 mld zł. - Wdrażanie dużych systemów IT w administracji porządkuje i ułatwia działalność instytucji państwowych - stwierdził Dariusz Brzeski, prezes ABG Ster-Projektu, jeden z uczestników wczorajszego Forum "Parkietu" "Perspektywy rozwoju sektora informatycznego".
Niespełnione nadzieje
Problem w tym, do czego zgodnie doszli uczestnicy Forum "Parkietu", że już od kilku lat na rynku zamówień publicznych niewiele się dzieje. Wyrazem tego są słabe wyniki za I półrocze większości firm, które pracują dla sektora państwowego. Kłopoty zaczęły się piętrzyć od jesieni 2005 r. - Zmiany polityczne mają negatywny wpływ na duże przetargi w administracji publicznej - stwierdził Wacław Iszkowski, prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji, zrzeszającej podmioty z branży nowych technologii. Jego zdaniem, zawirowania na najwyższych szczeblach władzy przekładają się na paraliż decyzyjny wśród urzędników niższego szczebla.
Sytuacja nie poprawia się, mimo że od II kwartału weszła w życie nowelizacja ustawy o zamówieniach publicznych, która miała ułatwić szybkie rozstrzyganie przetargów organizowanych przez administrację publiczną. Nowe regulacje funkcjonują już od kilku miesięcy, jednak na razie nie widać pozytywnego wpływu wprowadzonych zmian, tzn. dalej postępowania przetargowe ciągną się w nieskończoność. Przykładem mogą być, szacowane na kilkaset milionów złotych, konkursy na dostawę komputerów dla szkół. Wbrew powszechnym oczekiwaniom, nie udało się ich rozstrzygnąć w III kwartale.
Projekty leżą na półkach