W najbliższych dniach Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych zwróci się do Komisji Nadzoru Finansowego z prośbą o informacje nt. przebiegu postępowania wyjaśniającego w sprawie firmy Cash Flow. Wszczęła je w lipcu Komisja Papierów Wartościowych i Giełd. Celem postępowania jest zbadanie, czy podczas pisania prospektu emisyjnego śląskiej spółki windykacyjnej nie doszło do złamania prawa (w szczególności art. 100 Ustawy o ofercie publicznej). Taką możliwość sugerowali dziennikarze w serii artykułów w czerwcu. Według doniesień prasowych, firma Cash Flow nie ujawniła w prospekcie emisyjnym wielu faktów, stanowiących ważne czynniki ryzyka. Najważniejszym z nich może być to, że w latach 2002-2004 nie było formalnie wybranego zarządu i rady nadzorczej.
Poszkodowani, łączcie się
Po publikacjach kurs spółki radykalnie spadł. Kilka dni po debiucie za prawa do akcji firmy płacono ponad 15 zł, obecnie papiery Cash Flow są notowane po niespełna 6 zł (wczoraj na zamknięciu, po wzroście o 0,69 proc., akcje kosztowały 5,85 zł).
W tej sytuacji część drobnych akcjonariuszy śląskiej firmy poczuła się wprowadzona w błąd przez przedsiębiorstwo. - Docierają do nas takie sygnały - przyznaje w rozmowie z "Parkietem" Jarosław Dominiak, prezes SII. - Chcemy zorganizować inwestorów, którzy czują się poszkodowani - dodaje. To właśnie w ich imieniu stowarzyszenie mogłoby wytoczyć proces cywilny osobom odpowiedzialnym za treść prospektu śląskiej spółki.
- Gdyby wnioski z postępowania prowadzonego przez KNF potwierdziły pojawiające się w prasie zarzuty, byłoby to ważnym argumentem w ewentualnej sprawie cywilnej - mówi prezes Dominiak. Nie wyklucza jednak, że nawet gdyby Komisja nie potwierdziła zarzutów, SII wystąpi do sądu.