W środę na warszawskiej giełdzie dominował kolor czerwony. Na zamknięciu dnia WIG20 miał wartość 2923,72 pkt., co oznacza spadek o 0,76 proc. Na wartości straciły dziś również pozostałe indeksy. WIG spadł o 0,88 proc., MidWIG o 1,83 proc., a TechWIG o 1,53 proc.
W środę wzrosły akcje 55 spółek, 194 spadły, a 20 pozostały bez zmian. Najwięcej zarobili akcjonariusze 4 NFI (+68,54 proc.), najwięcej stracili natomiast akcjonariusze Ferrum (-13,48 proc.). Najaktywniej handlowano akcjami KGHM (100 zł, -1,77 proc.), PKN Orlen (48,20 zł, +0,1 proc.) i Biotonu (2,18 zł, -3,54 proc.).
Spadki na giełdzie, w odróżnieniu od rynku walutowego, nie były pochodną kolejnej politycznej burzy, tym razem związanej z ujawnionym procederem korupcji politycznej, jak przetacza się obecnie przez Polskę. Pretekstem do spadków, stały się opublikowane bardzo słabe dane o zamówieniach na dobra trwałego użytku w USA. Na te dane negatywnie zareagowały również główne europejskie parkiety. Tyle, że giełdy w Paryżu, Frankfurcie czy Londynie, dość szybko odrobiły straty. Warszawska giełda nie zdołał się jednak już podnieść.
Sytuacja techniczna na indeksie WIG20 po wczorajszej zniżce nie zmieniła się. Indeks ten wciąż pozostaje ponad poziomem 2900 pkt., który to poziom od prawie dwóch miesięcy wyznacza dolne ograniczenie stabilizacji. WIG20 znajduje się również ponad linią szyi potencjalnej, zapowiadającej spadki, formacji głowy z ramionami. Linia ta obecnie znajduje się na poziomie 2910 pkt.
Wydaje się, że obie bariery popytowe ocaleją do końca tygodnia, który jednocześnie jest końcem miesiąca i kwartału. Gdyby założyć, że proces "strojenia okien" będzie determinował dziś i jutro zmiany na warszawskim parkiecie, to można by nawet oczekiwać, że fundusze inwestycyjne spróbują podciągnąć WIG20 powyżej 2964,32 pkt., tak żeby wrzesień, wzorem sierpnia, nie zakończył się spadkami, co mogłoby wystraszyć wszystkich inwestujących w funduszach.