Wczorajszy dzień do południa został bez reszty zdominowany przez wydarzenia polityczne. Korupcja polityczna (jak twierdzi opozycja) czy też prowokacja mająca za cel zatrzymanie niektórych działań rzędu (jak chce koalicja) bez przerwy zaprzątały uwagę mediów skutecznie tłumiąc inne wydarzenia, które, jak choćby decyzja RPP, przeszły zupełnie bez echa. Niezależnie od oceny materiałów pokazanych w telewizji bezspornym wydaje się fakt, iż poznaliśmy kawałek polityki "od kuchni",
co dla wrażliwych estetów powinno być przestrogę również przed
próbę poznania tajników produkcji parówek. Niewątpliwie bowiem zmysł dobrego smaku
będzie jeszcze przez jakiś czas wystawiony na poważną próbę. W końcu spektakl dopiero się rozpoczął.
Inwestorzy na razie nie przejęli się zbytnio zamieszaniem na Wiejskiej, choć rano w oczekiwaniu na konferencję prasową PiS indeksy spadały. Później jednak równie szybko odrobiły straty i w dalszej części sesji wpływ politycznych przepychanek na kursy był właściwie żaden. Finanse nie lubię jednak tego typu perturbacji, a atmosfera niepewności nigdy nie sprzyjała decyzjom inwestycyjnym. Rynek ogólnie był dość słaby, co przy rozczarowujących danych z USA na temat zamówień na dobra trwałego użytku zaowocowało niezwykle gwałtowną przecenę. Zupełnie odwrotnie zadziałały dobre dane z amerykańskiego rynku nieruchomości. Przedłużający się konflikt polityczny, a właściwie jego eskalacja, przy lada okazji może skłonić naszych inwestorów do szybszego pozbywania się akcji, czego skutkiem będzie spadek indeksów znacznie głębszy, niż miało to miejsce wczoraj.