Przy obecnych wysokich (i przez długi czas szybko rosnących) cenach surowców nie dziwi, że klienci banków coraz bardziej łakomym wzrokiem spoglądają na możliwości inwestowania i na tych rynkach. Niedawno - jak mówi szef private bankingu w jednym z dużych banków - ogromnym zainteresowaniem klientów cieszyło się lokowanie w złoto. Jednak nie chodzi o kupowanie złotych sztabek albo monet, ale o "złote" lokaty inwestycyjne.
Zmienny udział
Lokaty inwestycyjne dają szansę na zyski znacznie przewyższające oprocentowanie tradycyjnej lokaty. Takimi klienci private bankingu zwykle nie są zainteresowani, nie nęci ich też możliwość indywidualnej negocjacji oprocentowania - trudno, by było ono wyższe od stóp na rynku międzybankowym, te zaś nie przekraczają 5 proc. w skali roku. Dochód z lokaty inwestycyjnej teoretycznie może być nieograniczony. A jednocześnie klient ma pewność, że na zakończenie trwania lokaty (są to zwykle instrumenty średnioterminowe, w których pieniądze zamraża się na dwa do pięciu lat) dostanie z powrotem całą zainwestowaną kwotę.
Lokata inwestycyjna składa się z dwóch części. Większą część pieniędzy przyniesionych przez klienta bank lokuje w bezpieczne papiery wartościowe, np. obligacje skarbowe. Niewielki zysk, jaki przynoszą takie instrumenty, wystarcza do zagwarantowania minimalnego oprocentowania. Ponieważ kupowane są bezpieczne instrumenty, to właśnie ta część odpowiada za gwarancję zwrotu kapitału.
Pozostałą, stosunkowo niewielką, kwotę bank przeznacza zazwyczaj na kupno konkretnych opcji indeksowych. Tu właśnie zainwestowanie niewielkich pieniędzy może dać duży zysk. Oczywiście, klient nie może liczyć na otrzymanie całego zysku z kapitału włożonego w opcje. Jego udział może być jednak mniejszy lub większy, w zależności od tego, jak wysokie jest minimalne oprocentowanie lokaty zagwarantowane w umowie (im niższe, tym wyższy "udział" klienta w zmianie kursu aktywów, których "dotyczy" lokata), albo też od ewentualnej prowizji, jaką weźmie z góry instytucja finansowa (w tym wypadku - im prowizja wyższa, tym większe potencjalne zyski klienta).