Reklama

Lokaty z dreszczykiem

Publikacja: 28.09.2006 10:19

Przy obecnych wysokich (i przez długi czas szybko rosnących) cenach surowców nie dziwi, że klienci banków coraz bardziej łakomym wzrokiem spoglądają na możliwości inwestowania i na tych rynkach. Niedawno - jak mówi szef private bankingu w jednym z dużych banków - ogromnym zainteresowaniem klientów cieszyło się lokowanie w złoto. Jednak nie chodzi o kupowanie złotych sztabek albo monet, ale o "złote" lokaty inwestycyjne.

Zmienny udział

Lokaty inwestycyjne dają szansę na zyski znacznie przewyższające oprocentowanie tradycyjnej lokaty. Takimi klienci private bankingu zwykle nie są zainteresowani, nie nęci ich też możliwość indywidualnej negocjacji oprocentowania - trudno, by było ono wyższe od stóp na rynku międzybankowym, te zaś nie przekraczają 5 proc. w skali roku. Dochód z lokaty inwestycyjnej teoretycznie może być nieograniczony. A jednocześnie klient ma pewność, że na zakończenie trwania lokaty (są to zwykle instrumenty średnioterminowe, w których pieniądze zamraża się na dwa do pięciu lat) dostanie z powrotem całą zainwestowaną kwotę.

Lokata inwestycyjna składa się z dwóch części. Większą część pieniędzy przyniesionych przez klienta bank lokuje w bezpieczne papiery wartościowe, np. obligacje skarbowe. Niewielki zysk, jaki przynoszą takie instrumenty, wystarcza do zagwarantowania minimalnego oprocentowania. Ponieważ kupowane są bezpieczne instrumenty, to właśnie ta część odpowiada za gwarancję zwrotu kapitału.

Pozostałą, stosunkowo niewielką, kwotę bank przeznacza zazwyczaj na kupno konkretnych opcji indeksowych. Tu właśnie zainwestowanie niewielkich pieniędzy może dać duży zysk. Oczywiście, klient nie może liczyć na otrzymanie całego zysku z kapitału włożonego w opcje. Jego udział może być jednak mniejszy lub większy, w zależności od tego, jak wysokie jest minimalne oprocentowanie lokaty zagwarantowane w umowie (im niższe, tym wyższy "udział" klienta w zmianie kursu aktywów, których "dotyczy" lokata), albo też od ewentualnej prowizji, jaką weźmie z góry instytucja finansowa (w tym wypadku - im prowizja wyższa, tym większe potencjalne zyski klienta).

Reklama
Reklama

Nie tylko dla bogatych

Lokaty inwestycyjne nie są dostępne wyłącznie dla klientów private banking. W ostatnich kilku latach banki starały się je spopularyzować wśród "zwykłych" klientów. Najczęściej instrumentem bazowym, który stawał się podstawą do określenia stopy zwrotu, były zagraniczne indeksy giełdowe. Kilka banków (np. Bank Zachodni WBK, Kredyt Bank, Bank Pekao) prowadziło subskrypcje tego typu lokat powiązanych z indeksami giełdowymi. Minimalna kwota inwestycji była określana na kilka tysięcy złotych. Jednocześnie warto pamiętać, że czas trwania takiej lokaty wynosi zwykle dwa, trzy lata. Wcześniejsze wycofanie środków z lokaty inwestycyjnej oznacza zazwyczaj utratę prawa do odsetek gwarantowanych i zysków wynikających z inwestycji, a nierzadko klientowi zwracana jest tylko część zainwestowanych przez niego oszczędności.

W private bankingu sytuacja klientów jest jednak dużo lepsza. Przede wszystkim mają oni dużo większy wybór instrumentów bazowych dla lokaty. Mogą to być światowe indeksy giełdowe, ale może to być również zmiana cen ropy naftowej albo złota. Niektóre banki są gotowe przygotować lokatę inwestycyjną nawet dla jednego klienta. Jedyny warunek: odpowiednio wysoka kwota do zainwestowania. Przy takiej negocjowanej lokacie inwestycyjnej od klienta zależy także skala potencjalnych zysków (w takiej sytuacji to klient banku ma decydujące słowo na temat swojego "udziału" w zyskach z danego instrumentu, oczywiście kosztem obniżki gwarantowanego oprocentowania albo wyższej prowizji dla banku).

Wyższe ryzyko, większe zyski

W poszczególnych bankach praktyka lokat inwestycyjnych może dość znacznie się różnić. Lokaty takie można bowiem "wzbogacać", np. w ubezpieczenia. Coraz częstszą praktyką jest "zawijanie" produktów bankowych w życiowe polisy ubezpieczeniowe. Jaka z tego korzyść dla klienta? Może on uniknąć płaceniaNietypowych lokat może być więcej. Klientom private banking (tak samo jak firmom, które posiadają nadwyżki finansowe) banki proponują np. lokaty dwuwalutowe. Taki depozyt zakłada się np. w złotych, a jednocześnie ustala się kurs, przy którym bank może zdecydować o zmianie waluty lokaty np. na euro albo dolara.

Oprocentowanie lokaty jest stałe i składa się z dwóch części: oprocentowania, tak jak dla zwykłej lokaty, oraz premii za ponoszone ryzyko. Po zakończeniu lokaty bank wypłaca: uzgodnione wcześniej oprocentowanie (w tzw. walucie podstawowej), a także kwotę lokaty w walucie podstawowej lub w walucie wymiany, jeżeli dojdzie do przewalutowania lokaty. Przewalutowanie jest operacją, w której bank dokonuje przeliczenia kwoty lokaty wyrażonej w walucie podstawowej na kwotę lokaty wyrażoną w walucie wymiany (po kursie zamiany uzgodnionym z klientem w chwili zakładania lokaty). O przewalutowaniu decyduje porównanie kursu zamiany do kursu rynkowego danej pary walut, które jest dokonywane przez bank przed terminem zakończenia lokaty.

Reklama
Reklama

Przy tego typu lokacie potencjalne zyski są znacznie wyższe niż przy zwykłym depozycie terminowym. Ale klient ponosi też ryzyko. Jeśli kurs walutowy gwałtownie zmieni się (i to w stronę, której nie życzyłby sobie posiadacz lokaty), może nie odzyskać całej kwoty wpłaconej bankowi.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama