"To jest budżet przejadania przyszłości. Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że mamy wielkie, wysokie podatki. One hamują rozwój. Wysokie podatki biorą się wyłącznie z rozdętych wydatków. Po drugie, mimo że podatki są wysokie, to nie starcza jeszcze pieniędzy, trzeba kraj zapożyczać - i to jest drugi hamulec naszego rozwoju" - powiedział Balcerowicz w czwartkowym wywiadzie dla TVN24.
"To nie jest budżet odpowiedzialności, to jest budżet lekkomyślności i oportunizmu" - dodał.
Projekt budżetu na 2007 rok zakłada dochody w wysokości 226,8 mld zł i 30 mld zł deficytu. Wzrost wydatków wyniesie blisko 14 mld zł, w tym m.in.: na obronę narodową - 3 mld zł, na rewaloryzację ren i emerytur - 3 mld zł, na policję - 2 mld zł, na autostrady i drogi - 1 mld zł, na podwyżki pensji dla nauczycieli - 1 mld zł.
Balcerowicz skrytykował też tzw. kotwicę budżetową, czyli zasadę, że deficyt budżetowy nie może w każdym roku rządów Prawa i Sprawiedliwości (PiS) przekraczać 30 mld zł.
"To jest kotwica, która nie trzyma całego statku, dlatego że ona odnosi się tylko do części finansów publicznych, do budżetu centralnego. Po drugie, ona tak naprawdę jest z gumy, bo dodaje się 30 mld zł do szacunku dochodów i tu są możliwości rozmaitych dochodów" - powiedział prezes NBP.