Centralna Tabela Ofert powstała w styczniu 1996 r. Pierwsza sesja odbyła się w grudniu tego samego roku. Mimo że notowane były wówczas akcje tylko jednej spółki - Rafametu, obroty (po uwzględnieniu inflacji) osiągnęły większą wartość niż podczas pionierskiej sesji na Giełdzie Papierów Wartościowych. Obecnie na polskim rynku pozagiełdowym, bo taki status ma Centralna Tabela Ofert, wśród notowanych instrumentów przeważają papiery skarbowe i obligacje firm. Znajduje się tam jednak również kilkanaście spółek. Są to w przeważającej części bardzo małe przedsiębiorstwa, nierzadko borykające się z problemami finansowymi. Z tego powodu nie stanowią zbyt atrakcyjnego kąska dla inwestorów instytucjonalnych. Dlaczego znalazły się na CeTO? Ze względu na decyzje właścicieli z jednej strony, a z drugiej - proste procedury i niskie opłaty.
Kilka problemów
inwestycyjnych
Niewielkie rozmiary i słaba kondycja spółek z Centralnej Tabeli Ofert to niejedyna przeszkoda, jeśli chodzi o zakup ich akcji. Dodatkowym problemem jest płynność. Tylko w przypadku niektórych papierów transakcje zawierane są codziennie, a nawet wówczas dzienny obrót rzadko przekracza 10 tys. złotych. Do handlu walorami większości firm dochodzi zaledwie raz w tygodniu czy nawet w miesiącu, pomimo istniejącego systemu notowań ciągłych. Naturalną konsekwencją takiego stanu rzeczy jest bardzo duży spread (różnica) między ofertami sprzedaży i kupna. Dla większości notowanych spółek waha się on od kilku do kilkunastu procent. Na przykład za akcje firmy ZNTK w piątek 25 sierpnia na zamknięciu sesji inwestorzy byli skłonni zapłacić 2,2 zł, podczas gdy najlepsza oferta sprzedaży wynosiła 3 zł. Daje to spread w wysokości 36 proc.
Poszukiwanie plusów