Komisja Europejska (KE) uważa, że z powodu wyższych stóp procentowych, obciążeń podatkowych w Niemczech oraz słabszego tempa gospodarki światowej w przyszłym roku może przyhamować także Euroland, grupujący dwanaście państw.
Są też inne zagrożenia dla strefy wspólnej europejskiej waluty, wymienione w kwartalnym raporcie KE, jak wysokie ceny ropy naftowej i brak równowagi w relacjach handlowych i finansowych między czołowymi państwami.
W tym roku produkt brutto gospodarki szacowanej na 10 bilionów euro powinien powiększyć się o 2,5 proc. W trzecim i czwartym kwartale wzrost ma wynieść 0,7 proc., po 0,9-proc. dynamice w okresie kwiecień-czerwiec.
Wraz ze stabilizacją ożywienia i stopniowym wzrostem stóp procentowych z ich historycznie niskiego poziomu w przyszłym roku tempo może być wolniejsze - prognozuje Klaus Regling, szef departamentu ekonomicznego KE.
Gospodarka strefy euro jest obecnie w niezłej kondycji, a firmy zwiększają zatrudnienie, by sprostać zamówieniom. Dzięki temu rośnie konsumpcja, a bezrobocie w sierpniu wynosiło 7,8 proc. W minionym miesiącu zaufanie do gospodarki nieoczekiwanie osiągnęło najwyższy poziom od ponad pięciu lat. Motorem wzrostu jest popyt wewnętrzny, który, w ocenie KE, do niedawna był "szczególnie słabym punktem".