Związkowcy ze spółek energetycznych, które będą się wkrótce konsolidować, boją się o swoją przyszłość. Między innymi dlatego, że nie wiadomo, co stanie się z układami zbiorowymi, które podpisali z dotychczasowymi pracodawcami. W niektórych firmach mają np. zagwarantowane zatrudnienie na wiele lat. Według prawa pracy, przy przejmowaniu części zakładu nowy pracodawca nie może przez rok wypowiedzieć wcześniej ustalonych warunków. Później jednak warunki umów z pracownikami mogą zostać zmienione.
Nie wiadomo też, na jakich dokładnie zasadach energetycy dostaną należne im udziały w przedsiębiorstwach.
- W marcu związki podpisały w ramach zespołu trójstronnego porozumienie z rządem. Dostaliśmy zapewnienie, że kolejne decyzje będą z nami konsultowane i że pracownicy otrzymają 15-procentowe pakiety udziałów w konsolidowanych spółkach. Ku naszemu zaskoczeniu przyjęto nowe przepisy o komercjalizacji. Teraz już nie wiemy, czy dostaniemy akcje, czy pieniądze, oraz w jaki sposób to się odbędzie. Nie jesteśmy o niczym informowa-ni - mówi Roman Michalski, szef Związku Zawodowego Pracowników Ruchu Ciągłego ZEDO.
Kto dostanie akcje
Wszyscy pracownicy energetyki, z którymi rozmawiał "Parkiet", chcieliby dostać udziały w swoich spółkach, a nie pieniądze. Z najnowszych informacji z resortu gospodarki wynika, że rząd właśnie tak chce to rozwiązać. Ominięcie wypłaty rekompensat będzie możliwe dzięki utworzeniu nowych spółek celowych. Tyle że energetycy mają otrzymać akcje spółek "parterowych", a nie skonsolidowanych grup. Nie dostali, jak dotąd, żadnej gwarancji, że w przyszłości skonsolidowane spółki odkupią od nich akcje. Będą mogli domagać się konwersji swoich udziałów na akcje skonsolidowanych grup, ale nie wiadomo, według jakiego przelicznika.