Reklama

Dow Jones najwyżej w historii

Amerykański Dow Jones pobił we wtorek rekord wszech czasów. Pomogła w tym taniejąca ropa naftowa, zmniejszająca ryzyko podwyżek stóp procentowych. Spadające ceny surowców sprawiają jednak, że optymizm nie udziela się rynkom wschodzącym

Publikacja: 05.10.2006 07:32

We wtorek najstarszy amerykański indeks akcji - średnia przemysłowa Dow Jones Industrial Average - pobił rekord wszech czasów, osiągając na zamknięciu wartość 11727,34 pkt. Poprzedni pochodził z połowy stycznia 2000 r. i wynosił 11722,98 pkt. Dla rynku amerykańskiego fakt ten nie tylko potwierdza utrzymującą się hossę, ale ma też znaczenie symboliczne - oznacza, że wreszcie udało się odrobić straty powstałe w wyniku "wielkiej bessy" z lat 2000-2002 r. Innymi słowy, nie można już mówić, że zwyżka trwająca od przełomu lat 2002 i 2003 jest jedynie odbiciem po jednej z największych w historii przecen.

Podobny rekord nie padł co prawda w przypadku innego popularnego amerykańskiego indeksu - S&P 500 - ale i tak wskaźnik ten znajduje się blisko ponadpięcioletniego maksimum. Zostało ono ustanowione już w ubiegłym tygodniu na poziomie 1339 pkt.

Nie wszystkie spółki na plusie

Rekord Dow Jonesa nie oznacza, że cieszyć się mogą wszyscy inwestorzy, którzy pechowo kupili akcje na szczycie hossy w styczniu 2000 r. Straty odrobiła tylko część z nich. Jak widać w tabeli, poziom sprzed ponad sześciu lat zdołały przekroczyć notowania jedynie dwunastu z trzydziestu spółek wchodzących w skład indeksu. To oznacza, że aż 60 proc. największych amerykańskich firm kosztuje wciąż mniej niż w styczniu 2000 r. Wśród nich znajdują się tacy giganci, jak koncern motoryzacyjny General Motors, tuzy sektora informatycznego Microsoft, IBM i Intel, czy też General Electric. Nie przez przypadek w czołówce spółek o największej stopie zwrotu znalazła się za to Altria Group - potentat rynku używek (właściciel marki papierosów Marlboro) i artykułów spożywczych. Wysoka pozycja tej spółki w rankingu wynika z tego, że jej kurs znacznie mniej ucierpiał w czasie ostatniej bessy niż np. notowania sektora technologicznego. Branża spożywcza jest bowiem mniej narażona na wahania koniunktury gospodarczej.

O tym, że rynek amerykański jako całość nie może się jeszcze pochwalić powrotem do poziomu sprzed ostatniej bessy, świadczy zresztą fakt, że grupujący głównie spółki nowych technologii indeks Nasdaq Composite musiałby więcej niż podwoić obecną wartość, by ustanowić historyczny rekord.

Reklama
Reklama

Rekord Dow Jonesa, w porównaniu ze słabszym zachowaniem pozostałych indeksów, jest w dużym stopniu efektem metodologii jego obliczania. Uwzględnia bowiem dywidendy wypłacane przez spółki. Z punktu widzenia inwestorów liczy się nie tylko to, o ile zmieni się kurs, ale także ile gotówki dostaną każdego roku od firmy. Fakt ten tłumaczy także, dlaczego Dow Jones osiągnął rekordową wartość, mimo że większość wchodzących w jego skład spółek nie może się pochwalić podobnym osiągnięciem.

Rynki wschodzące

nie nadążają

Optymistyczne doniesienia zza oceanu w niewielkim stopniu przekładają się jednak na zwyżkę na rynkach wschodzących, w tym na warszawskim parkiecie. WIG20 znajduje się znacznie bliżej trzymiesięcznego minimum (2845 pkt) niż majowego szczytu (3347,8 pkt). Podobnie wygląda sytuacja na innych rynkach wschodzących. Jest to dość nietypowe, gdyż zazwyczaj zwyżka na giełdach za oceanem wywołuje optymizm inwestorów na całym świecie. Co sprawia, że tym razem jest inaczej? Przyczyną może być taniejąca ropa naftowa. We wtorek - kiedy Dow Jones ustanawiał rekord - cena baryłki ropy w Nowym Jorku wynosiła niespełna 59 USD. W połowie lipca - kiedy Dow Jones sięgał dna - surowiec ten wyceniano na ponad 77 USD.

Coraz mniej powodów

do podwyżki stóp

Reklama
Reklama

Spadek cen ropy jest na rękę amerykańskim inwestorom. Zmniejsza się bowiem presja inflacyjna, a co za tym idzie - maleje też ryzyko, że bank centralny zdecyduje się podnieść stopy procentowe. Na ostatnich dwóch posiedzeniach Fed wstrzymał się z taką decyzją, ale na razie nie dał wyraźnego sygnału, że to już definitywny koniec podwyżek. W tym kontekście taniejąca ropa utwierdza inwestorów, że koszty pieniądza nie będą jednak rosły. Taniejąca ropa nie jest już jednak tak dobrą wiadomością dla rynków wschodzących. Duże znaczenie dla nich mają bowiem spółki surowcowe, w tym koncerny paliwowe wydobywające lub przerabiające ropę. Nie przez przypadek w trendzie spadkowym znajdują się spółki, takie jak PKN Orlen. Poza tym słabo zachowują się też inne rynki surowcowe. Ważna dla KGHM cena miedzi mimo wahań praktycznie stoi w miejscu od trzech miesięcy. To właśnie spadek lub stagnacja cen surowców jest główną przyczyną, dla której notowania akcji na rynkach wschodzących nie nadążają za rynkami dojrzałymi.

Jeżeli przecena surowców się pogłębi, to niekoniecznie będzie to dobry sygnał także dla rynków rozwiniętych. Może się okazać, że spadające ceny ropy wynikają ze słabnięcia światowej gospodarki. A to odbiłoby się niekorzystnie również na zyskach amerykańskich spółek.

Wczorajsza sesja na giełdach za oceanem rozpoczęła się także w dobrych nastrojach. Po pierwszej godzinie handlu Dow Jones zyskiwał 0,3 proc.

komentarze

Andrzej Powierża

Szef analityków Domu Maklerskiego PKO BP

Reklama
Reklama

Bezpieczne rynki nadal w modzie

Słabe zachowanie rynków wschodzących na tle amerykańskiego to efekt trwającej ucieczki kapitałów do bezpiecznych rynków. Proces ten zaczął się jeszcze w maju. To sprawia, że rekord Dow Jonesa wcale nie musi mieć przełożenia na poprawę koniunktury na rynkach wschodzących. W przypadku polskich akcji dodatkowym negatywnym czynnikiem jest zamieszanie polityczne. W najbliższym czasie trudno będzie rynkom wschodzącym wrócić do dobrej formy. Możliwe, że stanie się to dopiero po poważniejszych spadkach - także na rynkach rozwiniętych. Po większej przecenie inwestorzy zaczęliby się rozglądać za atrakcyjnymi akcjami i dopiero wtedy rynki wschodzące miałyby szansę na silną zwyżkę.

Murray Davy

Menedżer funduszu w Rexiter Capital Management

Fundamenty są mocne

Reklama
Reklama

Dow Jones budował swoją silną pozycję bardzo długo i rekord nie jest zaskoczeniem. Został oparty na silnych fundamentach, bo spółki miały ostatnio bardzo dobre wyniki. Wysokie notowania amerykańskiego indeksu nie przełożą się automatycznie na ożywienie na innych giełdach,

np. środkowoeuropejskich. Sytuację w tym regionie psuje ostatnio niestabilna scena polityczna, ale w długim okresie najważniejsze są wyniki

gospodarcze. W Europie Środkowej perspektywy rozwoju są lepsze niż na zachodzie kontynentu i może się to przełożyć na giełdowe zwyżki w krajach regionu. Przez ostatnie cztery lata indeksy w nowych krajach członkowskich UE rosły, bo zagraniczni inwestorzy lokowali w tych państwach dużo kapitału. Szczególnie aktywni byli właśnie Amerykanie.

WIG20 pozostaje w tyle

Rekord Dow Jonesa i bliskie kilkuletniemu maksimum notowania S&P 500 kontrastują ze stagnacją na rynkach wschodzących. Indeks MSCI Emerging Markets ma taką samą wartość jak w połowie sierpnia. W efekcie wciąż tkwi w połowie odległości między tegorocznym szczytem z maja a późniejszym dołkiem z czerwca. Ponieważ Polska nadal zaliczana jest do rynków wschodzących, to fakt ten tłumaczy, dlaczego WIG20 zamiast bić rekordy, tak jak Dow Jones, tkwi w miejscu. Mimo przejściowych wahań zachowanie indeksu naszych blue chips jest ściśle uzależnione od zmian MSCI Emerging Markets. A rynkom wschodzącym szkodzi taniejąca ropa naftowa i zagrożenie podobną przeceną w przypadku surowców takich jak miedź. Nie jest przesądzone, że obecna dobra kondycja amerykańskiego rynku akcji w końcu pozwoli wyrwać się ze stagnacji też polskim akcjom. Obecna sytuacja przypomina tę z przełomu lat 2003 i 2004. Wówczas, mimo że Dow Jones ustanawiał kolejne wielomiesięczne szczyty, WIG20 stopniowo opadał. Kiedy wreszcie w lutym 2004 r. przebił poprzedni szczyt z września 2003 r., zaraz potem załamała się zwyżka na rynku amerykańskim, co nie pozwoliło polskim akcjom na kontynuowanie ruchu w górę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama