Reklama

Szykuje się wysyp przetargów

Rozmowa z Jerzym Ciechanowskim, prezesem Hydrobudowy Śląsk, o rynku budownictwa w segmencie obiektów ochrony środowiska

Publikacja: 06.10.2006 09:34

Jakie perspektywy kreślą się przed rynkiem budownictwa obiektów ochrony środowiska? Co czeka w najbliższych latach firmy na nim działające?

Moim zdaniem, w najbliższych latach motorem napędowym branży budowlanej będą dwa segmenty. Jeden z nich to budownictwo drogowe czy szerzej - infrastrukturalne, a drugi - właśnie dynamicznie rozwijający się sektor ochrony środowiska.

Na razie nie widać jednak jeszcze tego boomu w tym drugim segmencie...

To prawda. Liczyliśmy, że zdecydowane ożywienie w inwestycjach w tym segmencie będzie miało miejsce już w I i II kwartałach tego roku. Jednak wysyp przetargów miał miejsce dopiero pod koniec pierwszego półrocza. Mimo to nie narzekamy. Dzisiaj Hydrobudowa Śląsk, jako grupa (katowicka spółka jest częścią grupy kapitałowej PBG - red.), uczestniczy jako oferent w przetargach, których łączna wartość zbliża się do miliarda złotych. A cały czas ogłaszane są kolejne konkursy ofert, i to dotyczące coraz większych zadań. Dotychczas większość stanowią przetargi dotyczące budowy kanalizacji i wodociągów, ale ruszają już też postępowania związane z inwestycjami w oczyszczalnie ścieków. Oczywiście, tych największych obiektów, takich jak Czajka (warszawska oczyszczalnia, która ma przerabiać ścieki z 3/4 stolicy; jej rozbudowa pochłonie ponad 250 mln euro - red.), ma powstać jeszcze około dwóch-trzech, jednak będzie budowana jeszcze bardzo duża liczba oczyszczalni w mniejszych miastach - o przerobie do 20 tys. m3/dobę, czyli takich, których koszt wyniesie około 25-30 mln euro.

Jaką łączną wartość mogą mieć zamówienia, które zostaną udzielone w tym roku, a jak wartość tego rynku będzie się kształtować w kolejnych latach?

Reklama
Reklama

Sądzę, że tegoroczna wartość rynku związanego z ochroną środowiska zamknie się kwotą zbliżoną do około 2 mld złotych. Natomiast w latach 2007, 2008 i być może również w 2009 roku będzie to już suma w granicach 5-6 mld złotych.

Są to olbrzymie kwoty. Skąd będą pochodzić pieniądze na te projekty?

Praktycznie wyłącznym inwestorem na tym rynku są samorządy. Tylko one są bowiem biorcami środków unijnych. Przy czym około 20-30 proc. muszą wyłożyć z własnych budżetów, aby otrzymać z Unii dofinansowanie pozostałych 70-80 proc. kosztów inwestycji.

Przypomnę, że do końca 2006 roku samorządy powinny ogłosić przetargi, aby wykorzystać środki przyznane przez Unię Europejską w ramach Funduszu Spójności. Możemy się więc spodziewać, że wkrótce będziemy mieć spory wysyp przetargów.

Komu przypada ten kilkumiliardowy tort? Czy jest to rynek "zarezerwowany" dla wąskiej grupy wyspecjalizowanych, czołowych grup budowlano-inżynieryjnych, czy mniejsze firmy również mogą szukać na nim swoich szans?

Jeśli mówimy o przetargach o wartości 10-15 milionów euro, ten rynek jest otwarty praktycznie dla wszystkich firm inżynieryjnych. Nawet te małe, startując w konsorcjach, są w stanie sprostać wymogom finansowym, dotyczącym zabezpieczeń, gwarancji itp. Natomiast do przetargów przekraczających 20 mln euro może startować na naszym rynku- moim zdaniem - co najwyżej 10-12 firm, które są w stanie - pod względem kadrowym, jak i finansowym - spełnić oczekiwania wskazywane w specyfikacji przetargowej. Mówię tu o firmach już funkcjonujących na naszym rynku, nie uwzględniając grup, które mogą się na nim jeszcze pojawić w najbliższym czasie.

Reklama
Reklama

Czy krajowe firmy muszą stawać w szranki z zagranicznymi, międzynarodowymi koncernami, aby zdobywać kontrakty, czy konkurują głównie z krajowymi przedsiębiorstwami?

Wszystkie koncerny zagraniczne, które są zaangażowane kapitałowo w polskie firmy, oczywiście biorą udział w przetargach. Natomiast do tej pory - nawet przy dużych przetargach, rzędu 40-50 mln euro - nie pojawiła się bezpośrednia konkurencja zagraniczna.

Jakie firmy znajdują się we wspomnianej przez Pana dziesiątce czołowych graczy na rynku? Oczywiście, grupa PBG (w jej strukturach są m.in. Hydrobudowa Śląsk, Hydrobudowa Włocławek i warszawska Infra). Ponadto: Budimex, Skanska, Hydrobudowa-9, Mostostal Warszawa, Warbud, coraz częściej pojawia się również Polimex-Mostostal, Mitex i Pol-Aqua. Te firmy wymieniłbym w gronie naszych głównych konkurentów. Z innymi spółkami spotykamy się w mniejszych przetargach.

Czy ten sektor budownictwa będzie się konsolidował? Czy są jeszcze podmioty, które mogą, na przykład, skusić inwestorów zagranicznych, którzy przejmując firmę mogliby wejść na nasz rynek i powalczyć o duże kontrakty?

W mojej ocenie, nie należy się spodziewać znaczących ruchów konsolidujących rynek, szczególnie w gronie największych graczy. Jeśli jeszcze ktoś chciałby pozyskać podmiot, który mógłby stać się beneficjentem dużych kontraktów, to będzie musiał konsolidować już małe i średnie firmy, które z kolei się przed tym bronią i startują w konsorcjach.

Sądzę, że rynek ukształtował się już w taki sposób - pod względem podmiotów - w jakim będzie funkcjonować przez najbliższe lata. Ale jest to moje zdanie...

Reklama
Reklama

Gdy mówimy o perspektywach rynku związanego z budową obiektów ochrony środowiska, można odnieść wrażenie, że firmy na nim działające czeka prawdziwe eldorado. Tak różowo zapewne jednak nie jest. Z jakimi przeszkodami się borykają i jakie czyhają na nie zagrożenia?

Najpoważniejszym zagrożeniem dla wszystkich firm budowlanych - i tych dużych, i małych - jest problem zatrudnienia. Roboty przy projektach związanych z ochroną środowiska (np. kanalizacje w wielkich miastach) są bardzo pracochłonne, wymagają dużego udziału prac ręcznych. A potencjał ludzki na rynku zaczyna nam się kurczyć. Już teraz obserwujemy zjawisko, że niektóre firmy "przebierają" w przetargach - np. walczą o te zlecenia, gdzie możliwe jest w dużym stopniu zmechanizowanie prac.

Należy również wskazać na deficyt kadry inżynieryjno-technicznej, dysponującej odpowiednimi kwalifikacjami, które spełniałyby wszystkie wymogi FIDIC-u (Międzynarodowej Federacji Inżynierów Konsultantów - red.).

Kolejną barierą są ograniczone możliwości finansowe krajowych firm. Dla niektórych z nich zdobycie jednego większego zlecenia praktycznie uniemożliwia im start w kolejnych przetargach.

A jak Pan skomentuje nagłaśniany ostatnio problem dotyczący możliwej utraty środków przyznanych Polsce przez Unię na inwestycje w ochronę środowiska. Potwierdzeniem tego zjawiska mogą być opóźnienia przetargowe, o których Pan wspominał na początku naszej rozmowy...

Reklama
Reklama

Rzeczywiście, takie zagrożenie istnieje. Te opóźnienia biorą się między innymi z tego, że wartość kontraktu szacowana jest przez samorząd w oparciu o ceny, które funkcjonowały w latach 2003-2005. Dlatego dzisiaj spotykamy się z takimi sytuacjami, że wiele przetargów jest unieważnianych, ponieważ najniższa oferta cenowa znacznie przekracza budżet zaplanowany przez samorząd. Wówczas władze, nie dysponując odpowiednimi środkami, unieważniają przetarg i procedura rozpoczyna się od nowa, a jest ona dosyć czasochłonna.

Jeżeli dużo jest takich gmin, które nie doszacowały wartości inwestycji, zagrożenie niewykorzystania pieniędzy przyznanych przez Unię do 2013 roku jest duże.

Czy przyczyny niedoszacowania leżą po stronie kosztowej,

tzn. samorządy "przespały" wzrosty cen materiałów budowlanych, które miały ostatnio miejsce? Czy może konkurencja wśród wykonawców nie jest tak wyniszczająca, jak niegdyś i nie walczy się już o zlecenie za wszelką cenę?

Sądzę, że problem jest złożony. Wyższe ceny wynikają zarówno ze wzrostu cen materiałów, jak i pracy ludzkiej. Ale biorą się również z tego, że wyniszczająca konkurencja, która

Reklama
Reklama

miała miejsce w okresie dekoniunktury, odeszła już do historii. Wykonawcom zależy na tym, aby nie tylko mieć obroty, ale i odpowiednie marże, które pozwolą im dalej się rozwijać. Mówiąc kolokwialnie - chcą robić nie tylko po to, żeby coś robić, ale żeby jeszcze zarobić. To spowodo

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama