We wtorek w górę akcje ciągnął Google, który kupuje YouTube, ale w początkowej fazie notowań przeglądarka internetowa nie sprostała czynnikom negatywnym. Indeksy miały niewielkie straty, gdyż bardziej niż prognozowano wzrosły zapasy w firmach. Wskaźnikowi Dow Jones Industrial Average szkodziły takie firmy, jak DuPont, Procter&Gamble oraz Pfizer.
Europejskie indeksy rosły, a po południu na plusie były główne wskaźniki wszystkich rozwiniętych rynków. Dow Jones Stoxx 600 piąty dzień szedł w górź i znalazł się na najwyższym poziomie od maja 2001 r. W centrum zainteresowania inwestorów, z powodu lepszych prognoz wyników, były BHP Billiton, największa na świecie firma górnicza, oraz Vodafone, lider rankingu firm telefonii komórkowej. Do kupowania akcji zachęcał też raport banku inwestycyjnego Morgan Stanely, który zapowiada przejęcia firm zarządzających funduszami. Z tego powodu o ponad 6 proc. rosły kursy Amvescap i Man Group, którą podobno interesuje się bank inwestycyjny Goldman Sachs. Drożały też akcje europejskiego koncernu lotniczo-zbrojeniowego EADS, właściciela Airbusa, po poniedziałkowej zmianie na stanowisku prezesa zarządu. Kurs poszedł w górę o 1,9 proc., ale od początku roku gracze stracili ponad jedną trzecią kapitału zainwestowanego w tę spółkę.
W niełasce był holendersko-
-brytyjski koncern hutniczy Corus. Poprzednio jego akcje drożały z powodu zainteresowania zakupem tej firmy przez indyjską korporację Tata Steel. We wtorek walory Corusa sprzedawano, kiedy rozeszły się wieści, że nie dojdzie do spotkania szefa Tata Steel z premierem brytyjskim Tonym Blairem.
Azja przestała się bać Korei Północnej i jej bomby atomowej. Prezydent USA obiecał, ze będzie szukał rozwiązania kryzysu na drodze dyplomatycznej. Indeks Morgana Stanleya dla regionu Azji i Pacyfiku, po spadku w poniedziałek o 0,5 proc., zyskał 0,2 proc. Giełdy chińskie, które pozytywnie wyróżniły się w poniedziałek, tym razem przyhamowały.