Darvas urodził się na Węgrzech. Zanim przyjechał do Stanów Zjednoczonych, ukończył ekonomię na Uniwersytecie w Budapeszcie. W 1951 roku wyemigrował do USA, by tu wraz z przyrodnią siostrą trenować taniec. Na okupowanych przez Sowietów Węgrzech nie widział dla siebie większych perspektyw. W USA głodny sukcesu młody tancerz oddał się całkowicie pracy. Niedługo potem stał się sławny. Już w 1956 roku wyjechał na światowe tournee.
Akcje zamiast pensji
Jego kariera inwestora giełdowego zaczęła się zupełnie przypadkowo w 1952 roku. Pracował wówczas w podupadającym nocnym klubie w Toronto, a jego szef, nie mając gotówki na pensje, postanowił wypłacić wynagrodzenie pracownikom w akcjach. I tak Darvas otrzymał trzy tysiące papierów kanadyjskiej kopalni Brilund. Dwa miesiące później akcje warte były trzy razy tyle, a tancerz odnotował swój pierwszy giełdowy zysk. Narodził się inwestor.
Jak każdy początkujący giełdowy gracz, Nikolas Darvas popełniał sporo błędów. Większość jego decyzji okazywała się kompletnie nietrafiona. Darvas, będąc profesjonalnym tancerzem, obracał się w wyższych kręgach, wśród ludzi raczej zamożnych, którym nieobca była tematyka spółek giełdowych. Każdy z nich miał zawsze setki dobrych rad i od ręki wymieniał mnóstwo firm, na które warto zwrócić uwagę. Początkujący inwestor starał się słuchać porad bardziej doświadczonych graczy, jednak ta strategia nie okazała się zbyt skuteczna. Ciągle notując kolejne straty, doszedł ostatecznie do wniosku, że porady specjalistów i znajomych są w gruncie rzeczy niewiele warte. Zrozumiał, że zamiast polegać na innych, raczej sam musi podejmować decyzje.
Przypadek czyni cuda