Reklama

Nikolas Darvas: Najzdolniejszy tancerz na Wall Street

Nikolas Darvas to jedna z najbardziej zadziwiających postaci ze świata finansów. Światowej sławy tancerz, który bez odpowiedniego przygotowania i wykształcenia w ciągu 18 miesięcy zamienił 10 tysięcy dolarów w 2 miliony. Jak tego dokonał? Wertując raz na tydzień starą gazetę i składając zlecenia telegramem

Publikacja: 13.10.2006 08:39

Darvas urodził się na Węgrzech. Zanim przyjechał do Stanów Zjednoczonych, ukończył ekonomię na Uniwersytecie w Budapeszcie. W 1951 roku wyemigrował do USA, by tu wraz z przyrodnią siostrą trenować taniec. Na okupowanych przez Sowietów Węgrzech nie widział dla siebie większych perspektyw. W USA głodny sukcesu młody tancerz oddał się całkowicie pracy. Niedługo potem stał się sławny. Już w 1956 roku wyjechał na światowe tournee.

Akcje zamiast pensji

Jego kariera inwestora giełdowego zaczęła się zupełnie przypadkowo w 1952 roku. Pracował wówczas w podupadającym nocnym klubie w Toronto, a jego szef, nie mając gotówki na pensje, postanowił wypłacić wynagrodzenie pracownikom w akcjach. I tak Darvas otrzymał trzy tysiące papierów kanadyjskiej kopalni Brilund. Dwa miesiące później akcje warte były trzy razy tyle, a tancerz odnotował swój pierwszy giełdowy zysk. Narodził się inwestor.

Jak każdy początkujący giełdowy gracz, Nikolas Darvas popełniał sporo błędów. Większość jego decyzji okazywała się kompletnie nietrafiona. Darvas, będąc profesjonalnym tancerzem, obracał się w wyższych kręgach, wśród ludzi raczej zamożnych, którym nieobca była tematyka spółek giełdowych. Każdy z nich miał zawsze setki dobrych rad i od ręki wymieniał mnóstwo firm, na które warto zwrócić uwagę. Początkujący inwestor starał się słuchać porad bardziej doświadczonych graczy, jednak ta strategia nie okazała się zbyt skuteczna. Ciągle notując kolejne straty, doszedł ostatecznie do wniosku, że porady specjalistów i znajomych są w gruncie rzeczy niewiele warte. Zrozumiał, że zamiast polegać na innych, raczej sam musi podejmować decyzje.

Przypadek czyni cuda

Reklama
Reklama

Darvas zaopatrzył się w literaturę przedmiotu. Niestety, pomimo przestudiowania dziesiątek podręczników i broszurek, wciąż nie szło mu najlepiej. Na przykład, w 1955 roku za ponad 50 tysięcy dolarów kupił akcje firmy Jones and Laughlin. Spółka posiadała niskie wskaźniki C/Z i C/WK, płaciła wysokie dywidendy i należała do potężnej grupy przemysłowej. Słowem, miała wszystkie cechy, jakie powinna posiadać dobra firma. Darvas był tak pewny siebie, że zainwestował większość posiadanych pieniędzy właśnie w tę spółkę. I wtedy właśnie firma Jones and Laughlin zaczęła podupadać.

Gdy Darvas uświadomił sobie, że na jego koncie pozostało już jedynie 9 tysięcy dolarów, natychmiast sprzedał papiery i w akcie desperacji kupił walory firmy, o której nie wiedział praktycznie nic. Jaki był skutek? Akcje nowej spółki podrożały tak bardzo, że w krótkim czasie Darvas odrobił niemal całe poniesione straty.

Był to punkt zwrotny w giełdowej karierze Darvasa. Firma, którą przeanalizował bardzo dokładnie i co do której nie miał praktycznie żadnych wątpliwości, okazała się całkowitym niewypałem. Pechowy inwestor pogodził się w końcu z faktem, że metoda fundamentalna nie zadziałała. Postanowił odrzucić całą dotychczas zdobytą wiedzę, zignorować wszystkie porady ekspertów i znajomych. Miał zamiar opracować własną, zupełnie nowatorską strategię inwestycyjną.

Wynalazł "okienka", które przeszły do historii

Zadanie było ogromnie trudne, ponieważ Darvas będąc profesjonalnym tancerzem, miał właśnie wyjechać na dwuletnie tournee dookoła świata. Jednak udało się. Inwestor skonstruował własną metodę opartą na przesłankach zarówno fundamentalnych, jak i technicznych, gdzie kluczową rolę odgrywały tak zwane okienka Darvasa. Metoda ta miała mu przynieść fortunę.

Co było najbardziej zdumiewające, to fakt, że Nikolas Darvas poświęcał grze na giełdzie o wiele mniej czasu niż przeciętny inwestor. Sporadycznie, mniej więcej raz na tydzień, gdy akurat znajdował się w pobliżu amerykańskiej ambasady, udawało mu się zdobyć numer Wall Street Journal. Ignorował wówczas wszystko poza wynikami notowań. Niepotrzebne mu były nawet wykresy. Decyzje inwestycyjne podejmował w ciągu pół godziny, nie wiedząc nawet, czym firmy się zajmują i co produkują. Słynny tancerz kupił między innymi akcje Kent Cigarettes, zaraz przed tym, jak firma wprowadziła pierwszy mentolowy filtr i odniosła wielki rynkowy sukces. W jego portfelu znajdowały się także papiery spółki Texas Instruments, która jako pierwsza rozpoczęła masową produkcję kalkulatorów. Strzałem w dziesiątkę był również wybór Dinner?s Club, pioniera na rynku kart kredytowych - spółki, która wówczas zaoferowała klientom karty kredytowe ze zdjęciem.

Reklama
Reklama

"Cenne" wskazówki

Nie tylko wspomniane spółki były udanymi typami małych firm, które dzięki przełomowym produktom szybko dołączyły do grona blue chipów. Także same transakcje były wręcz doskonale wymierzone z technicznego punktu widzenia. Jak do możliwe? Na czym polegała zagadkowa metoda Nikolasa Darvasa?

Legendarny inwestor opierał się tylko na informacjach, które były mu dostępne, a więc na cenach i wolumenie. Jego uwagę przykuwały przede wszystkim znaczące wzrosty wolumenu. Mogło to oznaczać pojawienie się aktywnego popytu. Jeśli więc zwyżka obrotów pociągnęła też za sobą ceny akcji, Darvas natychmiast wysyłał telegramem zlecenie kupna z zabezpieczeniem w postaci stop loss. Następnie wyznaczał swoiste "okienko" ograniczone od dołu i od góry lokalnymi dołkami i szczytami. Jeśli kurs akcji dotknął dolnej krawędzi, automatycznie aktywowało się zlecenie stop loss. Gdy kurs wybił się górą i dodatkowo zostało to poparte wzrostem wolumenu, Darvas dokupywał więcej akcji. Po takim wybiciu, gdy kurs znalazł się na wyższych poziomach, Darvas kreślił kolejne okienko. Zlecenie stop loss przesuwało się wyżej, pozwalając na automatyczne księgowanie zysku. Jednocześnie taka metoda nie pozwalała sprzedać przedwcześnie drożejących akcji. Mimo że Darvas miał dość ograniczony dostęp do informacji fundamentalnych, także w tej dziedzinie pozostawił po sobie kilka wskazówek, które mają prowadzić do giełdowego sukcesu. Proponował zastanowić się, jak wyobrażamy sobie firmę za 10 lat i czy na jej produkty wciąż będzie popyt. Oczywiście, słynny inwestor nigdy nie miał zamiaru trzymać papierów tak długo, ale zdawał sobie sprawę, że kiepskie perspektywy mogą się odbić w bieżącej cenie.

Co więcej, genialny inwestor sugerował, żeby nie śledzić na bieżąco wszystkich spółek obecnych na rynku, ale skupić się jedynie na liderach poszczególnych branż (maksymalnie pięciu). Bardzo ograniczał także dywersyfikację, wskazując, że nie ma sensu trzymać jednocześnie w portfelu więcej niż dwóch różnych papierów. Uważał, że zadaniem inwestora jest wyszukać jedynie najlepsze spółki, i tylko takie mieć w swoim portfelu.

Geniusz czy szczęściarz?

Według Darvasa, dobrym pomysłem jest kumulować akcje "piramidalnie" Oznacza to kupowanie najpierw niewielkiej ich liczby, a dopiero później, gdy papier wykona pierwsze czyste ruchy w górę, stopniowo zwiększać udział w portfelu. Jeśli natomiast papier, po którym spodziewamy się wybicia w górę, przez kilka tygodni tkwi w trendzie bocznym, najlepiej go sprzedać, ponieważ prawdopodobnie oczekiwany ruch już nie nastąpi.

Reklama
Reklama

Zasady stosowane przez Darvasa wydają się raczej dziwaczne, a często nawet nierozsądne. Wielu uważa, że jego osiągnięcia nie były wynikiem genialnego systemu inwestycyjnego, lecz zwykłego szczęścia. Bez względu na to, którą wersję wydarzeń wybierzemy, historia Nikolasa Darvasa wciąż zdumiewa, a zarazem inspiruje wielu współczesnych inwestorów.

fot. archiwum

NIKOLAS DARVAS

Urodził się na Węgrzech. W 1951 wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, gdzie został światowej sławy tancerzem.

Nigdy nie pracował w branży finansowej.

Reklama
Reklama

Podczas półtorarocznego tournee

w 1956 roku zamienił dzięki grze

na giełdzie 10 tysięcy w 2 miliony dolarów.

Największy sukces w karierze inwestora to stopa zwrotu w wysokości 3300 procent.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama