Na początku drugiej dekady października dało się zauważyć powrót inwestorów zagranicznych, którzy tradycyjnie kupowali akcje największych banków i KGHM. Zbiegło się to w czasie ze zwyżkami na giełdach w regionie. Nawet spadające ceny surowców nie były w stanie powstrzymać wzrostów na EM. Jest to o tyle ciekawe, że przeważnie ceny surowców były dodatnio skorelowane z giełdami EM. Najwyraźniej ta zasada przestała już obowiązywać.
Drugim ciekawym wydarzeniem ubiegłego tygodnia był odwrót inwestorów od akcji NFI. Spekulacyjne wzrosty większości akcji Narodowych Funduszy Inwestycyjnych wcześniej, czy później musiały skończyć się bolesnym spadkiem. Brak fundamentalnych przesłanek do ich wzrostu, a "granie" jedynie pod nazwisko znanego inwestora to za mało do trwałej zwyżki. Swoją kosztowną lekcję odebrali drobni inwestorzy, którzy dali się wciągnąć w machinę spekulacji.
Powrót kapitału doprowadził do skokowego wzrostu obrotów, do dawno niewidzianych wartości - powyżej 1 miliarda złotych. Cztery sesje giełdowe wystarczyły, aby WIG20 wyprowadzić wyraźnie powyżej 3100 punktów. W ciągu kilku najbliższych dni wyjaśni się, czy mamy do czynienia z kapitałem średnioterminowym, czy raczej z zagranicznymi spekulantami. Zdecydowanie postawiłbym na pierwszą opcję. W takim przypadku WIG20 będzie skazany na bicie rekordów wszech czasów, tak jak to uczyniły już inne indeksy giełdowe. Wyraźnie widać dużą moc rynku, ale trudno przewidzieć, jak zdeterminowani są zagraniczni
inwestorzy. Ostatnie informacje o dopływie kolejnych środków do rodzimych funduszy inwestycyjnych sprawiają, że dodatkowo zagranica ma konkurenta. Drobni inwestorzy niemal "zmuszają" zarządzających TFI do zakupu akcji. Balon jest coraz bardziej pompowany, ale nie postawiłbym złotówki, że pęknie w tym roku. Wszystko przemawia za
kontynuację wzrostów: hossa na rynkach światowych, dane makroekonomiczne, a nawet w ostatnim czasie polityka. Mocno dodatnia baza pomiędzy futures a WIG20 oraz bardzo duża liczba otwartych pozycji (powyżej 54 tysięcy!) każe optymistycznie spojrzeć w przyszłość, choć korekty w bieżącym