Jago jeszcze nie ujawniło przyczyn awarii w krzeszowickim magazynie (zniszczyły się regały jezdne) i szacunków strat. Doszło do niej 9 października. Rynek, który dowiedział się o problemach dystrybutora mrożonek dopiero 11 października, początkowo z niepokojem zareagował na informacje o awarii. Kurs spadał nawet o 4 proc. Po czwartkowej i piątkowej korekcie wczoraj przyszło uspokojenie. Kurs dystrybutora mrożonek zakończył sesję wzrostem o 1,3 proc., do 3,05 zł.
W wyniku awarii została też zniszczona część towarów, jednak prezes spółki zapewnił, że awaria nie spowoduje problemów z działalnością operacyjną. - Awaria oznacza tylko przejściowe trudności. Nie stanowi w najmniejszym stopniu zagrożenia dla funkcjonowania firmy i jej przyszłości. Potrzebny jest nam jedynie czas na efektywne wdrożenie istniejących procedur awaryjnych i czasowe zmiany w lokalizacji miejsca obsługi niektórych klientów - mówi Zbigniew Mendel.