Łącznie prawie 833 tys. akcji Domu Development będą mogli nabyć menedżerowie dewelopera w ramach obowiązujących w spółce programów opcyjnych. Wartość tych walorów sięga 70 mln zł (według ceny emisyjnej papierów, sprzedawanych w ramach trwającej oferty publicznej). Akcje te będą mogły trafić do obrotu jednak dopiero za kilka lat, więc nie stanowią żadnego zagrożenia w postaci wzmożonej podaży papierów dla kursu spółki po debiucie na GPW.
Dbanie o kurs leży
w ich interesie
W sierpniu bieżącego roku, czyli w czasie, gdy było już pewne, że Dom Development zadebiutuje na warszawskiej giełdzie, walne zgromadzenie akcjonariuszy warszawskiego dewelopera zdecydowało o wprowadzeniu Planu Motywacyjnego II (nie jest to pierwszy program opcyjny w spółce). Zakłada on, że do jego uczestników może trafić łącznie 726 tys. walorów przedsiębiorstwa. Biorąc pod uwagę cenę emisyjną sprzedawanych obecnie akcji Domu Development (85 zł), łączną wartość papierów "motywacyjnych" można szacować na 61,7 mln zł.
Osoby, którym zostaną przyznane opcje, oraz liczba przypadających na każdą z nich akcji, zostaną ustalone przez radę nadzorczą Domu Development. W ciągu jednego roku do kadry menedżerskiej firmy może trafić nie więcej niż 242 tys. walorów, co oznacza, że program potrwa przynajmniej trzy lata. Papiery te nie będą akcjami darmowymi. Ich cena emisyjna (którą również określi rada nadzorcza) nie może być niższa niż 90 proc. wartości rynkowej walorów, liczonej jako średnia arytmetyczna kursów z trzydziestu sesji poprzedzających dzień przyznania opcji. Uczestnicy programu będą mogli je wykonać nie wcześniej niż po trzech i nie później niż po siedmiu latach. Wysokość należnej im premii będzie więc zależeć od tego, o ile w tym czasie wzro-sną notowania dewelopera.