Reklama

Kontrakty warte 2 miliardy złotych

Do 63 tys. zbliżyła się liczba otwartych pozycji na rynku kontraktów terminowych na indeks WIG20. To rekord

Publikacja: 19.10.2006 11:20

Na rachunkach inwestorów znajdowała się po wczorajszej sesji rekordowa liczba 125,6 tys. kontraktów terminowych na indeks WIG20 (po 62,8 tys. pozycji długich, jak i krótkich). Tylko w stosunku do i tak wysokiego poziomu z końca września oznacza to wzrost o 42 proc.

Zlecenia z limitem aktywacji

Jeżeli za wzrostem liczby pozycji do rekordowego poziomu stoją inwestorzy indywidualni, to w systemie giełdowym może być dużo zleceń z limitem aktywacji (stop-loss i stop-limit), stosowanych głównie przez drobnych graczy do ograniczania strat. Gdyby doszło do splotu kilku niekorzystnych czynników (m. in. dużej zmienności notowań i niskiej płynności), to pojawiłoby się ryzyko lawinowego uruchomienia się takich zleceń.

O tym, jakie może mieć to konsekwencje dla rynku, można było się przekonać podczas sesji 8 stycznia 2004 r. (przebieg ostatniej godziny notowań z tego dnia prezentujemy na wykresie). Doszło wtedy do 10-proc. załamania kursu kontraktów na WIG20. Jak podała później ówczesna Komisja Papierów Wartościowych i Giełd, był to wynik kilkudziesięciu zleceń sprzedaży typu stop-loss i stop-limit, które uruchamiały się jedno po drugim i napędzały przecenę.

Niedużo "stopów"

Reklama
Reklama

w systemie?

Do tak dużej i przypadkowej przeceny jak w styczniu 2004 r. raczej już jednak nie dojdzie. W lutym 2004 r. roku GPW zmieniła bowiem ustawienia tzw. widełek statycznych, tak aby handel był zamrażany gdy kurs kontraktów odchyli się o 5 proc. od kursu otwarcia sesji.

Pięć procent na rynku terminowym to jednak wciąż bardzo dużo. Prawdopodobieństwo, że notowania zmienią się o tyle bez ekonomicznego uzasadnienia jest tym większe, im więcej jest w systemie giełdowym zleceń z limitem aktywacji (szczególnie typu stop-loss). Informacja o liczbie takich zleceń czekających z systemie giełdowym nie jest dostępna publicznie.

"Parkiet" ustalił jednak, że obecnie ich liczba utrzymuje się na poziomie średniej z ostatnich miesięcy (kilkadziesiąt zleceń kupna i około 200 zleceń sprzedaży). Co ważne, dla bezpieczeństwa obrotu limity aktywacji w tych zleceniach są mocno rozproszone, a same zlecenia opiewają na niewielkie liczby kontraktów (łącznie na kilkaset sztuk). To istotnie ogranicza ryzyko wystąpienia przypadkowej i gwałtownej zmiany kursu.

Inwestorzy indywidualni w cieniu

Niewielka liczba zleceń z limitem aktywacji sugeruje, że to nie inwestorzy indywidualni stoją za mocno rosnącą liczbą otwartych pozycji. Podobnie twierdzą maklerzy, z którymi rozmawiał "Parkiet". Według nich, bardzo duża część krótkich pozycji znajduje się teraz na rachunkach arbitrażystów, którzy sprzedają przewartościowane kontrakty i kupują akcje z indeksu WIG20. Co warto podkreślić, inwestorzy ci nie przejmują się kierunkiem, w którym pójdzie rynek, gdyż zarabiają tylko na złej wycenie kontraktów. Kto w takim razie kupuje kontrakty? Z pewnością także i inwestorzy indywidualni, ale wygląda na to, że najwięcej długich pozycji należy do inwestorów instytucjonalnych, w tym przede wszystkim do zagranicznych.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama