Reklama

Przedsiębiorca panem swego życia

Przygotuj się do tego, aby zyskać jak największą odprawę, zanim cię zwolnią

Publikacja: 23.10.2006 10:47

Kandydat o imieniu Bogusław po kilku latach znajomości przychodzi do mnie po poradę.

- Co mam zrobić? Wie pan, jak działają wielkie korporacje, szczególnie amerykańskie? Z Nowego Jorku Polska to mały kąsek. Można dokleić kilka krajów dookoła i zrobić z tego klaster. Prezes, czyli country manager, nie jest już potrzebny. To będzie tylko tytuł honorowy. Jestem za młody, aby spocząć na laurach. I co najgorsze, nie znajduję zrozumienia u swoich szefów z centrali.

- Podjął się pan rozmowy z nimi na ten temat?

- Oczywiście, że tak. Cały czas tłumaczę, co możemy stracić, przyjmując pewne założenia ponadnarodowe, które odsuwają nas od specyfiki terenu.

- Jaki sens mają te rozwiązania?

Reklama
Reklama

- W skali całej firmy na pewno mają sens, ale na polskim rynku dużo stracimy. Gdyby polski oddział był moją własnością, to wykosilibyśmy wszystkich konkurentów. A w końcu, kiedy moi szefowie mają dosyć rozmowy ze mną, to co ja od nich słyszę? Upokarzające twierdzenia typu, że nie jestem panem swojego rynku. Ja znam rynek od podszewki.

- Jak to mówili po angielsku?

- "You are not the master of your market". Co to znaczy? Że jestem niewolnikiem?

- Może rzeczywiście tak to widzą.

- Przepraszam?

- "Slave" i Słowianin, czyli "slav" to historycznie to samo słowo.

Reklama
Reklama

- Słucham?

- Chce pan, żebym wytłumaczył, o co mi chodzi?

- Nie, dziękuję. Prosiłem o poradę, a pan mi serwuje gdybanie językowe. Konkrety proszę.

- Widzę, że jest pan obrażony.

- Nie, absolutnie nie jestem obrażony. Trzeba więcej, żeby mnie obrazić. To, co pan mówi, nie dotyczy mnie.

- A jednak moje twierdzenie dotknęło pana.

Reklama
Reklama

- Czy zawsze pan uwielbia prowokacje?

- Moim celem było sprowokowanie pana do refleksji. Osiągnąłem połowę celu: prowokacja - tak, refleksja - nie.

- Chce mi pan dać do myślenia?

- Myśli pan o otwarciu własnej firmy.

- Tak. Skąd pan wie?

Reklama
Reklama

- Ma pan wszystkie zalety konieczne, żeby to się udało. Pierwszą z nich jest to, że chce mieć pan ostatnie słowo. Ma pan wyraźną osobowość albo, innymi słowy, zależy panu na sławie.

- A po co była ta dygresja o niewolniku i Słowianinie?

- W IX wieku Słowianie walczyli przeciw Wielkiemu Imperium Rzymskiemu. Część z nich została uwięziona, a niektórzy zostali niewolnikami. Stąd pierwsze skojarzenie słowa "Słowianin" ze słowem "niewolnik". Dopiero długo potem znalazło się ono w języku angielskim - "slave" od "slav".

- Niewiarygodne. Jest pan pewien?

- Etymologia nie jest może nauką ścisłą, ale ważniejsza jest logika w naturze ludzkiej: ktoś, kto chce w pełni się wyrazić, napotyka swojego ciemiężcę, który go przygniata aż do momentu, kiedy nagromadzi w sobie tyle siły, żeby odwrócić swój los.

Reklama
Reklama

- I taka jest cecha przedsiębiorców?

- Tak mi się wydaje. Przedsiębiorca przede wszystkim chce być panem własnego życia.

- Teraz rozumiem.

- Moja porada jest następująca. Niech pan mówi głośno i wyraźnie, co pan myśli. Niech pan przygotuje się do tego, aby zyskać jak największą odprawę, zanim szefowie zdecydują się pana zwolnić. To niezbędny kapitał, żeby otworzyć firmę.

- To mi się podoba.

Reklama
Reklama

- Panie Bogusławie, ma pan moje błogosławieństwo.

Zdarzenia opisane w felietonie są fikcyjne.

RSQ Management

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama