Astarta nie rozpoczęła jeszcze planowanych przejęć cukrowni na Ukrainie. Zakupy zakładów zapowiadał przed sierpniowym debiutem na GPW prezes spółki - Wiktor Iwanczyk. Mówił wtedy, że firma ma na oku 2-3 cukrownie i jest w trakcie negocjacji. Transakcje miały być sfinalizowane "jak najszybciej". Do tej pory Astarta nie kupiła zakładów. Firma przedstawiała właśnie raport z wynikami finansowymi za pierwszą połowę 2006 roku, ale zarząd w komentarzu nie wspomniał o przejęciach. - Zakup cukrowni jest już w tym roku nieuzasadniony. Ten sezon produkcji cukru wkrótce się skończy. Nie przerywamy jednak negocjacji. Nadal jesteśmy zainteresowani przejęciami - tłumaczy Sergiej Trifonow, dyrektor ds. rozwoju strategicznego i kredytów międzynarodowych Astarty.

Ukraińska firma z emisji akcji pozyskała 21,6 mln euro. Ponad 3,3 mln euro wydała na zakup maszyn rolniczych oraz modernizację pięciu cukrowni. Zamiast cukrowni przejmowała spółki dzierżawiące użytki rolne (na Ukrainie nie można kupić ziemi - przejmuje się więc byłe kołchozy, które ją dzierżawią). W tym roku Astarta zwiększyła obszar kontrolowanych gruntów uprawnych o 28,5 proc., do 86 tys. hektarów. Do końca tego roku ma kontrolować 90 tys. hektarów. Powierzchnia upraw buraków cukrowych wzrosła w tym roku ponaddwukrotnie - z 7,4 tys. do 15,6 tys. hektarów.

Astarta ma w planach zwiększenie produkcji cukru w tym roku o 30 proc., do ponad 110 tys. ton. W 2010 roku ma to być 280 tys. ton. - Realizujemy naszą strategię stopniowo. Na razie osiągnęliśmy nasze cele - zapewnia dyrektor Trifonow.

Andrzej Pasławski, specjalista DM PKO BP, dobrze ocenia przejmowanie przez Astartę kontroli nad ziemią. Jego zdaniem, odłożenie w czasie zakupu cukrowni może być spowodowane zmiennością polityczną na Ukrainie. - Prawdopodobnie Astarta czeka na stabilizację. A na razie spółki dzierżawiące ziemię to dobra inwestycja - mówi A. Pasławski.

W I połowie 2006 r. Astarta wypracowała 3,8 mln euro zysku, czyli o 1,5 proc. mniej niż w poprzednim półroczu.