Giełdy nowojorskie wystartowały we wtorek na małym minusie, ale po dwóch godzinach Dow Jones Industrial Average był już lepszy od poniedziałkowego, znowu rekordowego, zamknięcia. Gracze wczoraj nieco zwolnili tempo, gdyż zastanawiali się nad miarodajnością gorszych od oczekiwań wyników spółki Texas Instruments (największy na świecie producent procesorów do telefonów komórkowych) i Kraft Foods (branża spożywcza). Inwestorzy sprzedawali akcje tych firm i pokrewnych, gdyż obawiali się skutków spowolnienia amerykańskiej gospodarki.
Dodatkowo zniechęciły ich informacje z Richmond w stanie Wirginia, gdzie nieoczekiwanie zmniejszyła się aktywność branży przetwórczej.
Giełdy europejskie spadały pod ciężarem spółek górniczych, do wczoraj najlepszej branży w tym miesiącu. Do sprzedaży ich akcji skłonił inwestorów światowy potentat BHP Billiton, który poinformował o spadku wydobycia miedzi i innych metali, z powodu strajku i remontów. Negatywnym czynnikiem była też obniżka cen metali. Wiceliderami spadków były firmy technologiczne, którym zaszkodził... Texas Instruments.
Przeciwwagą dla firm tracących na wartości był m.in. francuski Alcatel. Akcje tej spółki, mimo pogorszenia wyniku o 42 proc., podrożały o ponad 6 proc. z powodu lepszych od prognoz rezultatów kwartalnych amerykańskiej firmy telekomunikacyjnej Lucent, z którą Alcatel się łączy. Reckit Benckiser, producent środków czystości, zwiększył wartość rynkową dzięki podniesieniu prognozy zysku.
Mimo niewielkiego spadku tokijskiego indeksu Nikkei 225 region Azji i Pacyfiku jako całość zyskał 0,1 proc. - o tyle wzrosła wartość indeksu Morgana Stanleya dla tego obszaru. Lepsze notowania takich firm jak Toyota, czy Samsung miały być rezultatem przeświadczenia graczy, że amerykański bank centralny dzisiaj nie zmieni głównej stopy procentowej w USA, co będzie sprzyjało popytowi na produkty azjatyckich eksporterów.