W środę na zamknięciu sesji akcje Swismedu kosztowały 4,57 zł, a wczoraj 4,17 zł. Mimo to notowania wzrosły aż o 17,46 proc. Stało się tak, bo do 3,55 zł został obniżony kurs odniesienia. Odłączone zostały prawa poboru do emisji akcji serii F. Firma chce wypuścić 13 mln walorów po cenie równej nominałowi wynoszącemu 1 zł. Pieniądze wyda na zakup gruntów pod szpitale.
Zmiana w akcjonariacie
Prawie 5,9 proc. kapitału zakładowego Swissmedu ma Prokom Investment, firma Ryszarda Krauzego. Dokładnie taką liczbź akcji sprzedał Bruno Hangartner, inwestor strategiczny gdańskiej spółki medycznej. Posiada nadal pakiet kontrolny (50,56 proc.), a dodatkowe 10,24 proc. ma poprzez spółkę Theo Frey East. Czy będzie się pozbywał dalej walorów? Kilka dni temu prezes Swissmedu, Roman Walsiński, zapewniał, że Szwajcar nie zamierza wychodzić ze spółki, zanim ta nie zbuduje sieci szpitali. - Według mojej wiedzy, nic tu się nie zmieniło - mówił wczoraj R. Walasiński. Wyjaśnił, że inwestor potrzebował pieniędzy, by objąć dodatkowe walory przysługujące mu w ramach prawa poboru. - Pieniądze, które Hangartner zarobił na sprzedaży akcji, trafią do Swissmedu - dodaje R. Walasiński.
Do szpitali już jest partner
Prezes Swissmedu nie chciał potwierdzić, czy doszło do bezpośredniej transakcji między szwajcarskim akcjonariuszem i Prokomem Investment (PI). Wszystko jednak wskazuje, że tak właśnie było. Oznaczać to może, że główni akcjonariusze dokonali ustaleń biznesowych, które skutkować będą bliższą współpracą. Prezes Walasiński nie chciał tego komentować.