Reklama

Dokąd zmierza polska gospodarka

Poprawa koniunktury oraz działania restrukturyzacyjne, wdrażane przez przedsiębiorstwa, w połączeniu z decyzjami łagodzącymi politykę pieniężną korzystnie wpływają na funkcjonowanie podmiotów gospodarczych

Publikacja: 28.10.2006 08:53

Najnowsze dane o sytuacji makroekonomicznej kraju potwierdzają trwające ożywienie we wszystkich prawie sektorach gospodarki oraz kontynuację pożądanych zmian efektywnościowych i strukturalnych. Dobra koniunktura sprzyja utrzymywaniu się wysokiej dynamiki produkcji przemysłowej, budownictwa, obrotów handlu wewnętrznego i zagranicznego oraz usług. Motorem wzrostu - prawdopodobnie jak w 2005 r. - pozostaje silny popyt konsumpcyjny i eksport. Ożywia się jednocześnie działalność inwestycyjna. Umacnianiu tendencji wzrostowych towarzyszą m. in.: wysoka wydajność pracy, bardzo dobre wyniki finansowe przedsiębiorstw, zmniejszenie nierównowagi zewnętrznej i wyraźna poprawa na rynku pracy. Ale jednocześnie coraz wyższa presja na wzrost wynagrodzeń, zwiększająca się inflacja oraz brak perspektyw na szybką reformę finansów państwa i zahamowania wzrostu długu publicznego.

(Prawie) najlepsi w Europie

W okresie styczeń-wrzesień produkcja przemysłowa była o 12,3 proc. wyższa niż w tym samym okresie ubiegłego roku, przy czym szczególnie dynamicznie rozwijała się produkcja działów eksportowych. Najwyższy wzrost odnotowano w przedsiębiorstwach produkujących trwałe dobra konsumpcyjne (o 27 proc.) oraz dobra inwestycyjne (o 20 proc.). Na szczególną uwagę zasługują postępujące w przemyśle zmiany jakościowe. Tempo wzrostu wydajności pracy (w ciągu dziewięciu miesięcy 10 proc.) zdecydowanie wyprzedziło wzrost realnych wynagrodzeń (4,2 proc.), a dynamika działów i grup uznawanych za nośniki postępu technicznego była ponaddwukrotnie wyższa od przeciętnej całego przemysłu. Wpływa to na spadek jednostkowych kosztów produkcji i bardziej nowoczesną ofertę towarową, co sprzyja poprawie konkurencyjności polskiego eksportu i jest czynnikiem ograniczającym import.

Dynamika produkcji przemysłowej należy - obok obserwowanej na Litwie, w Czechach i Finlandii - do najwyższej w Unii Europejskiej. Wzrost tej produkcji w Polsce w okresie dziewięciu miesięcy był ponad 3,5-krotnie wyższy od przeciętnej unijnej.

W tempie jeszcze większym niż przemysł rośnie produkcja w budownictwie. Jest to obecnie najszybciej rozwijający się sektor gospodarki. W okresie styczeń-wrzesień wzrost produkcji budowlano-montażowej wyniósł 14,4 proc. Silne przyspieszenie notuje się zarówno w robotach o charakterze inwestycyjnym, jak i remontowym.

Reklama
Reklama

Wysoka, w ostatnich trzech miesiącach, dynamika przemysłu i budownictwa pozwala rokować, że wzrost produktu krajowego brutto w III kwartale może być zbliżony do osiągniętego w I półroczu, kiedy wyniósł 5,4 proc. Prawdopodobne jest dalsze przyspieszenie popytu krajowego i to zarówno konsumpcyjnego, jak i inwestycyjnego. Wzrost spożycia indywidualnego, obrazującego popyt ze strony gospodarstw domowych, przewyższa poziom obserwowany w okresie boomu poprzedzającego wejście Polski do Unii Europejskiej. Zwiększenie konsumpcji następuje w warunkach poprawy sytuacji dochodowej gospodarstw domowych i wynika głównie z:

- szybko powiększającego się funduszu wynagrodzeń, na co składa się wzrost zatrudnienia i średniej płacy. W okresie styczeń-wrzesień, w porównaniu z analogicznym okresem 2005 r., zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw zwiększyło się o 3,5 proc., a przeciętne nominalne wynagrodzenie o 5,1 proc. Po uwzględnieniu inflacji oznacza to, że siła nabywcza funduszu wynagrodzeń wzrosła przez rok o ok. 7,8 proc. Płace, podobnie jak zatrudnienie, rosną teraz szybciej niż na początku roku, ale nadal wolniej niż wydajność pracy, nie podwyższając, jak dotąd, presji inflacyjnej:

- przeprowadzonej 1 marca waloryzacji świadczeń społecznych. W okresie styczeń-wrzesień wzrost przeciętnej emerytury i renty pracowniczej wyniósł realnie 6,4 proc.; - wysokich zysków z działalności gospodarczej;

- wypłat transferów unijnych dla rolników. Od początku roku do końca czerwca gospodarstwa rolne, tylko z tytułu dopłat bezpośrednich za 2005 r., otrzymały 6,6 mld zł.

Nie bez znaczenia dla konsumpcji jest także rosnące zapotrzebowanie na kredyty.

Konsumpcja i inwestycje

Reklama
Reklama

coraz bardziej przyspieszają

W końcu września zadłużenie gospodarstw domowych w bankach z tytułu kredytów i pożyczek osiągnęło 170 mld zł i było o 32,3 proc. wyższe niż we wrześniu 2005 r., przy czym zobowiązania z tytułu kredytów mieszkaniowych zwiększyły się o 56 proc. Ich udział w ogólnej kwocie zadłużenia stanowi już 42 proc.

Przyspieszenie popytu konsumpcyjnego znajduje odzwierciedlenie w sprzedaży detalicznej. W okresie dziewięciu miesięcy wzrosła o 11,6 proc. w ujęciu rocznym, wobec 1,5 proc. w całym 2005 r. i 7,1 proc. w 2004 r. Najbardziej zwiększyła się sprzedaż mebli, RTV i AGD (o 18,9 proc.).

Zwiększa się także, oczekiwane od dawna, ożywienie aktywności inwestycyjnej. Świadczą o tym zarówno dane dotyczące podmiotów zatrudniających powyżej 49 osób, gdzie w I półroczu wzrost inwestowania wyniósł 15,6 proc., jak i informacje o nakładach brutto na środki trwałe, które w tym czasie były o 11,4 proc. wyższe niż rok temu. Przedsiębiorcy korzystnie oceniają perspektywy wzrostu popytu na rynku krajowym i zagranicznym, co przy wysokim wykorzystaniu mocy produkcyjnych może być przesłanką do dalszej intensyfikacji działań prorozwojowych. Czynnikiem sprzyjającym inwestowaniu jest bardzo dobra sytuacja finansowa firm, przy coraz szybszym wzroście kredytów zaciąganych na ten cel i wzrastającej absorpcji funduszy unijnych.

Przyspieszenie nakładów inwestycyjnych daje podstawy do oczekiwania stabilnego wysokiego tempa wzrostu gospodarczego (przedsiębiorcy inwestują nie tylko w maszyny, ale i w nowe miejsca pracy).

Poprawa koniunktury oraz działania restrukturyzacyjne, wdrażane przez przedsiębiorstwa, w połączeniu z decyzjami łagodzącymi politykę pieniężną (pięciokrotne obniżki stóp procentowych w 2005 r. i dwukrotne w bieżącym roku) korzystnie wpływają na funkcjonowanie podmiotów gospodarczych. Wyrazem tego jest rekordowy poziom wskaźników efektywności ekonomicznej. W I półroczu wskaźnik rentowności obrotu brutto wyniósł 5,6 proc., rentowności obrotu netto - 4,6 proc., a płynności finansowej pierwszego stopnia - 32,6 proc., wobec 20 proc. uznawanych przez banki za bezpieczny i pożądany.

Reklama
Reklama

Podstawowe relacje ekonomiczno-finansowe osiągnięte przez eksporterów ukształtowały się korzystniej niż dla ogółu przedsiębiorstw.

Przedsiębiorstwa dysponują znacznie wyższą niż w latach poprzednich kwotą wolnych środków. Znajduje to wyraz w szybkim wzroście ich depozytów, przy umiarkowanym zapotrzebowaniu na kredyty. W końcu września relacja depozytów do kredytów osiągnęła ponad 80 proc., wobec 74 proc. rok wcześniej i 62 proc. przed dwoma laty.

Handel, handel, handel...

Trzeci kolejny rok utrzymuje się dwucyfrowe tempo wymiany handlowej z zagranicą. Jednocześnie niskie jest ujemne saldo towarowe i płatnicze. Nie potwierdziły się - wyrażane przed akcesją - obawy przed otwarciem granic na rozszerzoną konkurencję i zalewem towarami importowanymi, szczególnie spożywczymi, z krajów UE. Przeciwnie - otwarcie granic i ostateczne zniesienie barier celnych ułatwiło polskim producentom i handlowcom dostęp do rynków państw członkowskich, a także obniżyło koszty transakcji. Również wahania kursu złotego, wysokie ceny paliw płynnych i wzrost kosztów osobowych nie stanowią dotychczas bariery dla eksporterów. W okresie styczeń-sierpień 2006, w porównaniu z analogicznym okresem 2005 r., eksport liczony w euro (w ujęciu rzeczowym) był o 22,9 proc. wyższy, a import o 21,6 proc. Ujemne saldo osiągnęło prawie 6,9 mld euro, a jego relacja do eksportu zmniejszyła się w ciągu 12 miesięcy z 13,7 proc. do 12,5 proc, co świadczy o dalszym równoważeniu zagranicznych obrotów handlowycRośnie znaczenie eksportu rolnego. Jego dynamika znacznie przewyższa dynamikę całego eksportu, czego efektem jest już dziesięcioprocentowy udział produktów rolno-spożywczych w ogólnym eksporcie. Mimo to udział ten jest nadal niższy niż w wielu krajach UE (np. w Danii w 2005 r. wynosił on 19 proc., a w Hiszpanii 14 proc.). Coraz większe jest dodatnie saldo obrotów tymi produktami. W ciągu ośmiu miesięcy osiągnęło ono ponad 1,4 mld euro.

W wyniku korzystnej sytuacji w handlu towarami i usługami oraz wzrostu transferów bieżących, będących wynikiem zarówno napływu środków z funduszy unijnych, jak i transferów zarobków z zagranicy, na niskim poziomie stabilizuje się deficyt obrotów bieżących bilansu płatniczego. Po ośmiu miesiącach, w relacji do PKB, wyniósł on 2,1 proc.

Reklama
Reklama

Katastrofalna susza, która dotknęła prawie wszystkich rejonów kraju, spowodowała bardzo duże straty w produkcji roślin. Szacunki dotyczące głównych ziemiopłodów rolnych i ogrodniczych wskazują, że zbiory zbóż i buraków cukrowych były o ponad 18 proc. niższe w 2005 r., a ziemniaków i warzyw o około 14 proc. W rezultacie w 2006 r. produkcja roślin może być o około 13 proc. niższa od ubiegłorocznej.

Inflacja w ryzach

Pomimo zwyżki cen surowców, w tym paliw płynnych, skutków suszy, a także presji na wzrost wynagrodzeń, inflacja utrzymuje się na niskim poziomie. We wrześniu ceny towarów i usług konsumpcyjnych przewyższyły poziom zeszłoroczny o 1,6 proc., kształtując się nieznacznie powyżej dolnej granicy celu inflacyjnego, określonego przez Radę Polityki Pieniężnej (1,5-3,5 proc.). Inflacja w naszym kraju należy do najniższej w Europie. Podobny jak u nas wzrost cen notowany jest tylko w Finlandii, Szwecji i w Niemczech. Zwrócić jednak należy uwagę, że w I kwartale dwunastomiesięczny wskaźnik cen wynosił w Polsce tylko 0,6 proc. Niepokojący dla przyszłych procesów inflacyjnych jest coraz większy wzrost cen producentów. We wrześniu ceny produkcji sprzedanej przemysłu przewyższały poziom ubiegłoroczny o 3,6 proc., a budowlano-montażowej o 3,2 proc.

Brakuje pracowników,

ale bezrobocie wciąż wysokie

Reklama
Reklama

Wzrostowi gospodarczemu towarzyszy systematyczny przyrost nowych miejsc pracy i spadek bezrobocia. We wrześniu roczny przyrost przeciętnego zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw wyniósł 3,5 proc. i był najwyższy od początku lat dziewięćdziesiątych, a stopa bezrobocia, która rok temu wyniosła 17,6 proc., obniżyła się do 15,2 proc.

Nie bez znaczenia dla sytuacji na rynku pracy jest wzmożona emigracja zarobkowa. Coraz więcej przedsiębiorstw sygnalizuje problemy ze znalezieniem pracowników o dostatecznych kwalifikacjach.

Mimo znaczącej poprawy, Polska nadal notuje najwyższe w Unii Europejskiej bezrobocie, gdzie średnio stopa jego nie przekracza obecnie 8 proc.

Finanse publiczne

"pod kreską"

Reklama
Reklama

Wbrew wyraźnej poprawie koniunktury trudna pozostaje sytuacja finansów publicznych i wzrasta obciążenie gospodarki długiem publicznym, będącym pochodną wciąż wysokiego deficytu sektora rządowego i samorządowego. Co prawda tempo wzrostu dochodów budżetu państwa wyniesie w bieżącym roku 9,3 proc., wobec 5,4-proc. wzrostu wydatków, a oficjalny deficyt osiągnie 29,2 mld zł i w relacji do PKB nie przekroczy 2,8 proc., ale tylko z pozoru są to prawidłowe relacje. Duże wątpliwości budzą bowiem zasady obliczania deficytu budżetowego. Dla prawidłowego oszacowania jego rozmiarów należałoby go powiększyć o kwotę przekazywaną do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych na refundację składek do otwartych funduszy emerytalnych oraz o kwotę odpisu z prywatyzacji zasilające niektóre fundusze celowe, lecz niezaliczane do wydatków budżetowych. W 2006 r. daje to łącznie około 15,4 mld zł, które trzeba dodać do oficjalnego deficytu budżetu państwa (29,2 mld zł). Łącznie więc faktyczny deficyt wyniesie 44,6 mld zł i w relacji do PKB będzie stanowić 4,3 proc. Problem jest tym bardziej poważny, że Polska w 2007 r. traci prawo do niezaliczania do deficyNierównowaga finansów państwa wynika głównie z zaniechania przeprowadzenia ich kompleksowej reformy. W ostatnich latach praktycznie nie poczyniono żadnych kroków wpływających na ograniczenie wydatków budżetowych i zmianę ich struktury. W końcu bieżącego roku udział wydatków "sztywnych" (prawnie zdeterminowanych) w relacji do ogółu wydatków wzrósł do nienotowanego dotychczas poziomu 73 proc. W odniesieniu do tych wydatków Rada Ministrów nie ma możliwości żadnego manewru. Każda próba ich obniżenia wymaga zmian ustawowych, co dla większości wydatków nie jest możliwe, gdyż oznaczałoby to naruszenie praw słusznie nabytych i byłoby sprzeczne z konstytucją. Dotyczy to np. rent, emerytur, świadczeń przedemerytalnych itp. Obciążenie wydatkami "sztywnymi" (są one systematycznie waloryzowane) ogranicza finansowanie wydatków "elastycznych", w tym ukierunkowanych na cele prorozwojowe (nauka, oświata, infrastruktura i inne), a nawet grozi utratą części funduszy unijnych, wymagających współfinansowania ze środków krajowych. Tak więc mamy kuriozalną sytuację wydatków. Nakłady wspierające rozwój gospodarczy giną w całej masie rent, emerytur, zasiłków, dotacji i subwencji.

Wysoki faktyczny deficyt finansów publicznych stwarza niebezpieczeństwo jeszcze gwałtowniejszego niż dotychczas wzrostu potrzeb pożyczkowych budżetu i szybkiego powiększania się długu publicznego. Praktycznie bez większego znaczenia jest tutaj wysokie obecnie tempo wzrostu PKB, tempo, które zgodnie z cyklem koniunktury i uwarunkowaniami międzynarodowymi nie jest nam dane raz na zawsze.

Niedostrzeganie tego zagrożenia jest bardzo niebezpieczne, bo wysoki poziom wydatków szybko się utrwala i przy słabszej dynamice wzrostu gospodarczego skokowo mogą się pogorszyć wszystkie do niego odnoszone relacje, w tym deficytu i długu publicznego. W końcu 2006 r. dług ten prawdopodobnie przekroczy 510 mld zł. Jeszcze w 2001 r. wyniósł on 302,1 mld zł, a więc w ciągu pięciu lat zwiększy się o 208 mld zł, tj. o prawie 82 proc. W tym czasie PKB, w cenach bieżących, wzrośnie o 39 proc., tj. w tempie 2,1-krotnie niższym od zadłużenia kraju.

fot. A. Cynka

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama