Reklama

Jak "przeciąć" rurę, obśmiać Schroedera i wykorzystać nieszczęście Gruzji

Droga przez Polskę zawsze była bezpieczna. Tylko czy ktoś o tym wie?

Publikacja: 03.11.2006 08:18

Wszyscy chwalą PR niektórych partii politycznych, w tym miłościwie nam panującej. Wszyscy ganią rząd za wizerunkowe wpadki w polityce wewnętrznej i zagranicznej. Jest w tym sprzeczność, którą trudno zrozumieć. Ale warto uczyć się na błędach.

Stosowanie nawet najprostszych narzędzi z arsenału PR może przynieść dobre skutki. Gerhard Schroeder nie był poważnym politykiem, ale stara się być poważnym biznesmenem. Być może to kwestia pieniędzy. Rosjanie płacą lepiej niż niemieccy podatnicy.

Na specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej Schroeder wyliczał we wtorek dziennikarzom z całej Europy zalety Gazociągu Północnego. Nie wiedział pewnie, że dzień później Gazprom podwoi cenę gazu dla Gruzji, udowadniając raz jeszcze, że polityka wcale się nie liczy - pod warunkiem że jest zgodna z interesami rosyjskiego rządu. Schroeder był w swej roli przekonujący. Mimo że zastosował w gruncie rzeczy mało wymyślny chwyt. Chcąc rozreklamować swoje pomysły - produkty czy inwestycje - przedsiębiorstwa nierzadko zapraszają dziennikarzy do siebie, obwożą po fabrykach, przedstawiają poważne analizy, prog-nozy i projekcje, które udowadniają słuszność ich koncepcji. Oczywiście, dziennikarze mają okazję zadać wszystkie niewygodne pytania, ale organizatorzy takich spotkań mają nadzieję, że zalew informacji przygotowanych na tę okazję, przy przewadze "własnego boiska", pozwoli im rozprawić się z wszelkimi wątpliwościami. Schroeder nie bez powodu mówił wiele razy o tym, że bałtycka rura zapewni bezpieczeństwo energetyczne Europie Zachodniej. W głowach wielu dziennikarzy ten argument utkwił. Nadto w świat popłynęły już relacje zwiastujące bezpieczną Europę i wielkie przedsięwzięcie biznesowe. Więc świat ze zdumieniem słyszy od czasu do czasu, że Polska jest przeciw. Ach, jaka ona uparta i głupia - myśli może.

Polska tymczasem nie jest niczym bardziej zainteresowana niż bezpieczeństwem energetycznym Europy (całej), a więc i własnym. Szkoda tylko, że w dyskusji na ten temat oddaje pole autorom kontrowersyjnego projektu. Polska nie przekona polityków, nie docierając do nich i nie przekonując ich wyborców.

A zatem może jakaś rządowa agenda czy kontrolowana przez państwo spółka mogłaby opłacić bilety lotnicze oraz hotel choćby i setce europejskich dziennikarzy. I udowodnić, jak bardzo Schroeder się myli. Może mogłaby też pokazać, że rura kładziona na lądzie będzie bez porównania tańsza (drodzy europejscy podatnicy!), powstanie szybciej (dla polityków bezpieczeństwo to sprawa pilna, ich kadencje są krótkie), a budowa będzie bardziej ekologiczna (moi mili zieloni czy inni antyglobaliści!).

Reklama
Reklama

Należy tylko uzbroić publicystów w odpowiednie liczby i argumenty. Ale jaki to problem - wystarczy sfinansować odpowiednie analizy. Może warto też podziałać na wyobraźnię. Krótkie zwiedzanie naszych niezawodnych tłoczni gazu, press tour po Wybrzeżu i rejs po Bałtyku plus wykłady naukowych autorytetów oraz projekcja filmu pokazującego, co się stanie z biednymi rybkami i roślinkami podczas upiornej inwestycji, powinny zrobić swoje.

Nie ma żadnego argumentu, który wskazywałby, że dla bezpieczeństwa energetycznego Europy istotne jest poprowadzenie rury po dnie morza. Przeciwnie - to w końcu po rosyjskiej stronie rdzewieją rurociągi (w wodzie rdzewieć będą jeszcze szybciej) i to tak skutecznie, że litewskie Możejki musiały przestawić się na morski transport ropy. To Rosja nie daje sobie rady z dziurawieniem ropociągów przez "kłusowników". I w końcu to ona potrafi przykręcić kurek z paliwami (Ukraina, Białoruś). Albo przynajmniej ukarać niepokornych politycznie odbiorców podwyżkami - jak wczoraj Gruzję.

Nasza infrastruktura nigdy nie zawiodła i nie była narzędziem polityki. Nigdy nie byliśmy winni problemów z transportem surowców na Zachód. Droga przez Polskę, członka NATO i Unii Europejskiej, to droga bezpieczna. Zawsze była bezpieczna, a teraz jest tym bardziej. Tylko czy ktoś o tym wie?Rosjanie i Niemcy mają jeden argument nie do odparcia - mogą nie chcieć budować rury przez Polskę, bo nie i kropka. Wolno im tak wybrać. Jednak przy odpowiednim PR taka konstatacja może pojawić się na europejskich salonach, przecinając po naszej myśli spekulacje na temat unijnego wsparcia dla bałtyckiej rury. A więc może i "przecinając" samą rurę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama