Zwyżka na amerykańskim rynku akcji wyraźnie wyhamowała. W ciągu pięciu kolejnych sesji do minionego czwartku indeks S&P 500 spadł o 1,6 proc. Może nie jest to liczba, która kazałaby mówić o masowym wycofywaniu się inwestorów, ale z drugiej strony tak silnej korekty nie zanotowano od połowy lipca. A to już skłania do zastanowienia, czy aby nie skończył się potencjał wzrostowy kursów największych amerykańskich spółek. W końcu przez wiele tygodni tamtejszy rynek akcji zachowywał się wyjątkowo mocno na tle np. rynków wschodzących.
Korekta nie jest
zaskoczeniem
Aktualne pozostaje pytanie, na ile silna zwyżka amerykańskich indeksów w ostatnich miesiącach odpowiada rzeczywistości gospodarczej. Ostatnio niemal nie ma dnia, w którym inwestorzy nie otrzymaliby przynajmniej jednej negatywnej informacji makroekonomicznej. W ubiegłym tygodniu okazało się np. że w III kw. całkowicie został zahamowany wzrost wydajności pracy, podczas gdy jednostkowe koszty pracy podskoczyły o 5,3 proc. (rok do roku) - najszybciej od lat. Te pierwsze dane interpretuje się jako oznakę spowolnienia gospodarczego (w wyniku spadku popytu firmy mają nadwyżkę siły roboczej), drugie zaś są argumentem za dalszym zacieśnieniem polityki pieniężnej Fedu. Czyli krótko mówiąc - rynek akcji nie ma się z czego cieszyć. Nawet jeśli obawy przed spowolnieniem gospodarczym w USA są przesadzone, to trudno się spodziewać, że zjawisko to tak czy inaczej nie wpłynie negatywnie na wyniki spółek. Korekta na rynku akcji wydaje się nieunikniona.
Z punktu widzenia analizy technicznej moment zahamowania zwyżki S&P 500 nie jest zaskakujący, o czym pisaliśmy w poprzednich tygodniach. Bezbłędny okazał się sygnał płynący z wykresu rocznej stopy zwrotu indeksu. W końcu października przekroczyła ona 17 proc., docierając tym samym do górnej linii kanału, w jakim porusza się od ponad dwóch lat. Gdyby opierać się wyłącznie na tym wskaźniku, należałoby prognozować obecnie spadek rocznej stopy zwrotu nawet blisko zera, czyli do dolnej linii kanału. Kluczowe znaczenie ma fakt, że sam spadek stopy zwrotu nie musi jeszcze oznaczać spadku indeksu. Wystarczy aby S&P 500 przez najbliższe tygodnie jedynie stał w miejscu, a roczna stopa zwrotu zanurkuje na skutek tego, że rok temu w listopadzie indeks mocno szedł w górę (tym samym zwiększa się baza do porównań).