Dzisiejsza sesja na rynku terminowym zapowiada spore emocje. W poniedziałek notowania kontraktów wróciły do październikowego maksimum, stwarzając dogodną okazję do udanego ataku na tę barierę i w konsekwencji testowania wiosennego szczytu położonego ok. 100 pkt wyżej. Czy jednak sukces byków przyjdzie tak łatwo, jak można byłoby przypuszczać na podstawie samego zamknięcia wczorajszej sesji? Kilka elementów sugeruje, że niekoniecznie tak musi być. Po pierwsze, na ostateczny wynik sesji, czyli 86-pkt wzrost, złożył się w sporym stopniu końcowy fixing, na którym notowania podskoczyły o 12 pkt. Sporej zwyżce nie towarzyszył wzrost liczby otwartych pozycji. Baza rozciągnęła się wczoraj do przeszło 40 pkt, co w przeszłości było charakterystyczne raczej dla lokalnych górek, niż zapowiadało kontynuację wzrostu. Jednocześnie po sesji podane zostały wyniki KGHM, które mocno odbiegały od oczekiwań rynkowych. Kurs tej firmy podlegał ostatnio sporym wahaniom, co pokazywało, że inwestorzy mają wątpliwości co do tego, jakie wiadomości
przyniesie kwartalne sprawozdanie kombinatu. Słabszy zysk
to nie tylko wynik pogorszenia
salda działalności finansowej,
ale także niższej marży brutto