Europejski Bank Centralny sygnalizował gotowość do podniesienia w przyszłym miesiącu głównej stopy procentowej w Eurolandzie do 3,5 proc., z obecnych 3,25 proc., ale teraz prawdopodobnie zmieni zdanie. - Francuskie dane to dla Europy oczywiste rozczarowanie - ocenia Christoph Weil, ekonomista niemieckiego Commerzbanku. Jego zdaniem, czwarty kwartał dla strefy euro będzie gorszy, niż sądził do tej pory. Weil zredukował swoją prognozę wzrostu PKB z 0,7 proc. do 0,5 proc. Uczynił to nie tylko on. David Mackie, ekonomista amerykańskiego banku JP Morgan Chase, specjalizujący się w problematyce europejskiej, też skorygował w dół swoje oczekiwania. Przewidywał, że roczne tempo rozwoju w trzecim kwartale wyniesie 3,3 proc., a teraz przyciął prognozę do 2,7 proc. Nagłe przyhamowanie Francji jest tym bardziej zaskakujące, że doszło do tego po najszybszym od sześciu lat drugim kwartale, kiedy PKB powiększył się o 1,2 proc.
Euro przyhamowało eksport
W okresie lipiec-wrzesień produkcja przemysłowa we Francji spadła o 0,1 proc., zaś w samym wrześniu obniżyła się o 0,9 proc. Źle spisali się producenci samochodów osobowych, którzy tracą udziały w rynku. W trzecim kwartale z ich fabryk wyjechało o 3,1 proc. pojazdów mniej. Sprzedaż aut Renault obniżyła się o 4,5 proc. Branża ta ma zbyt wiele mocy produkcyjnych i ten problem szybko nie zostanie rozwiązany.
Według Phillippe?a Brossarda, głównego ekonomisty Euler Sfac, gwałtowne przyhamowanie wzrostu jest rezultatem złej sytuacji w handlu zagranicznym, gdyż eksporterom daje się we znaki silne euro, które od początku roku w stosunku do dolara umocniło się o 8 proc. Jego firma obstawiała 0,5-proc. dynamikę francuskiej gospodarki.
Tegoroczny budżet został skonstruowany przy założeniu, że PKB powiększy się w granicach 2-2,5 proc. Na koniec roku dynamika według Brossarda wyniesie 2,1-2,2 proc. Uważa, że 2-proc. wzrost w przyszłym roku to zbyt optymistyczna prognoza.
Emmanuel Ferry, ekonomista Exane BNP Paribas, nie przejął się wstępnymi informacjami o kondycji Francji w trzecim kwartale. Jego zdaniem, PKB jest złym wskaźnikiem tempa wzrostu w przyszłości z powodu orientacji na wydarzenia minione. Ponadto jego wartości są zmienne i często podlegają korekcie. Uważa, że w minionym kwartale nie stało się nic nadzwyczajnego, a średnie tempo w tym roku wyliczył na 0,6 proc.