O 7 procent potaniały w poniedziałek akcje MNI. Na koniec dnia kosztowały 5,85 zł. Inwestorzy pozbywali się papierów telekomunikacyjnej firmy, rozczarowani wynikami za III kwartał. W tym okresie przychody spółki wyniosły 37 mln zł i były o 80 proc. wyższe niż rok wcześniej. Oczekiwano jednak, że podobnie jak w poprzednich kwartałach, dynamika sięgnie 100 proc. - Sprzedaż w III kwartale była zgodna z oczekiwaniami, ale wakacyjny kwartał jest zawsze słabszy dla naszej branży - tłumaczył Piotr Koenig, prezes MNI.

W tym okresie firma zarobiła netto 1,46 mln zł, czyli o 60 proc. mniej niż rok wcześniej. Wysoki wynik sprzed roku (3,67 mln zł) był efektem zdarzeń jednorazowych. Negatywny wpływ na zysk w okresie lipiec-wrzesień tego roku miały koszty finansowe związane z przejęciem MNI Telecom (d. Telefonia Pilicka). Narastająco po trzech kwartałach obroty MNI wynoszą 115 mln zł, a zysk netto 7,03 mln zł. Zdaniem P. Koeniga, te dane nie mogą być przesłanką do korygowania prognozy. MNI chce mieć w tym roku 160 mln zł przychodów i zarobić na poziomie EBITDA (zysk operacyjny powiększony o amortyzację) 40 mln zł. Po pierwszych dziewięciu miesiącach prognoza sprzedaży jest zrealizowana w 72 proc., a wyniku EBITDA w 78 proc. - Plan finansowy na bieżący rok określiłbym jako konserwatywny - oświadczył P. Koenig. W ostatnim kwartale MNI będzie w pełni konsolidowało wyniki kilku firm kupionych w ostatnich miesiącach, m.in. MNI Telecom, DataCom czy MoCoHub.

Inwestorzy, którzy czekają aż giełdowa spółka wyemituje 67,7 mln akcji serii L z prawem poboru, muszą uzbroić się w cierpliwość. - Jeszcze pracujemy nad poprawkami do prospektu - podsumował prezes.