We wtorek inwestorzy otrzymali dwie ważne informacje makroekonomiczne. Obie dobre.
Ceny producentów w USA w październiku spadły o 1,6 proc. (oczekiwano 0,5-proc. spadku), po 1,3-proc. obniżce we wrześniu. Od początku roku spadek wynosi
2 proc., a w tym samym okresie 2005 r. doszło do wzrostu o 6,2 proc. Bez energii i żywności inflacja bazowa wyniosła 0,6 proc. wobec 1,2 proc. we wrześniu. Świadczy to o malejącej presji inflacyjnej, co mogłoby zachęcić bank centralny do redukcji stóp procentowych.
Jednocześnie w minionym miesiącu mniej niż prognozowano obniżyła się sprzedaż detaliczna. Spadek wyniósł tylko 0,2 proc., a przewidywano, że na minusie będzie 0,4 proc. Bez wydatków na paliwo sprzedaż w detalu wzrosło 0,4 proc. Były więc powody, żeby kupować akcje. Z notowań kontraktów terminowych przed otwarciem sesji w Nowym Jorku wynikało, że tak właśnie będzie. Zaczęło się jednak od małego spadku indeksów
mimo lepszego od prognoz półrocznego raportu sieci Wal-Mart, największego detalisty na świecie. Później straty wzrosły, gdyż do sprzedaży akcji wielu inwestorów skłoniły gorsza prognoza Home Depot i słaby wynik Agilent Technologies, największego na świecie producenta aparatury do badań