Po tym jak na początku października w magazynie dystrybutora mrożonek doszło do awarii (zawaliły się regały jezdne), firma ubezpieczeniowa Cigna STU odmówiła spółce wypłaty zaliczki na poczet odszkodowania. Argumentuje, że szkody nie są objęte ubezpieczeniem. Jago protestuje.

- Odmowa zapłaty jest bezpodstawna i bezprawna. 30 października dostaliśmy od ubezpieczyciela pismo, że nie zajmie on stanowiska do czasu usunięcia ostatniego regału i wyjaśnienia przyczyny. Tymczasem na nasze pismo, w którym prosiliśmy o zaliczkę, dostaliśmy 13 listopada odpowiedź, w której odmówiono nam wypłaty, argumentując, że szkoda wyniknęła z przyczyn nieobjętych ubezpieczeniem. Tymczasem ekspertyzy się nie zakończyły i przyczyny nie zostały jeszcze ustalone - mówi Zbigniew Mendel, prezes Jago. Dodaje, że najwcześniej za tydzień będzie można poznać przyczyny awarii oraz szacunkowe straty. Janusz Lipiński z Cigna STU, który wysłał do Jago obydwa pisma, nie chciał wczoraj komentować tej sytuacji i odmówił udzielenia jakichkolwiek informacji na temat współpracy ze spółką. - Jeśli ubezpieczyciel podtrzyma swoje stanowisko, będzie to skutkowało sporem prawnym - zapewnia prezes Mendel.

W III kwartale Jago zarobiło na czysto ok. 197 tys. zł. To o ponad 350 tys. zł mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Przychody wyniosły 31,5 mln zł, wobec 21,3 mln zł rok temu. Po trzech kwartałach Jago ma 834 tys. zł zysku netto (nieco ponad 2 mln zł w analogicznym okresie ubiegłego roku), przy przychodach wynoszących ponad 105 mln zł (ok. 67 mln zł rok temu).