Czy po debiucie Asseco Słowacja na warszawskiej giełdzie można liczyć na wejście innych tamtejszych spółek na nasz rynek? Jak można je zachęcić do emisji akcji w Polsce?
Marcin Sadlej: Najważniejsze, żeby spółka sama chciała pozyskać kapitał z emisji akcji. W Polsce nie brakuje firm, które zgłaszają się do brokerów. Polscy przedsiębiorcy wiedzą coraz więcej o rynku kapitałowym. Prezes średniej wielkości firmy lepiej rozumie mechanizmy rządzące giełdą. Widzi partnerów biznesowych, dostawców czy odbiorców, którzy skorzystali z tej formy pozyskania kapitału, i widzi też, co dzięki temu osiągnęli. Zagranicznych podmiotów, które chcą wejść na naszą giełdę, jest nieporównywalnie mniej.
Co zrobić, żeby to zmienić?
M.S.: Przede wszystkim trzeba poszerzać wiedzę na temat naszego rynku kapitałowego i pokazywać korzyści z debiutu na nim. Pięć lat temu, gdybyśmy zapytali prezesów 50 największych, niepaństwowych i niegiełdowych polskich firm, czy zamierzają zadebiutować na giełdzie, to większość popukałaby się w głowę. Przez tych pięć lat udało się to zmienić. Wiele firm, które dla zasady odrzucały giełdę, teraz poważnie o niej myśli.
Podobną drogę trzeba przejść na Słowacji czy w innych krajach. Szczególnie teraz jako element marketingowy warto wykorzystać sukces Asseco Słowacja, i odbywamy kolejne spotkania na Słowacji. Zresztą nie tylko na Słowacji. Przekonujemy także spółki z Węgier, Czech, Litwy i Ukrainy.