Reklama

To szczęście, że mamy duży rynek

Rozmowa z Marcinem Sadlejem, dyrektorem, i Piotrem Rusieckim, wicedyrektorem w CA IB Financial Advisers

Publikacja: 17.11.2006 06:58

Czy po debiucie Asseco Słowacja na warszawskiej giełdzie można liczyć na wejście innych tamtejszych spółek na nasz rynek? Jak można je zachęcić do emisji akcji w Polsce?

Marcin Sadlej: Najważniejsze, żeby spółka sama chciała pozyskać kapitał z emisji akcji. W Polsce nie brakuje firm, które zgłaszają się do brokerów. Polscy przedsiębiorcy wiedzą coraz więcej o rynku kapitałowym. Prezes średniej wielkości firmy lepiej rozumie mechanizmy rządzące giełdą. Widzi partnerów biznesowych, dostawców czy odbiorców, którzy skorzystali z tej formy pozyskania kapitału, i widzi też, co dzięki temu osiągnęli. Zagranicznych podmiotów, które chcą wejść na naszą giełdę, jest nieporównywalnie mniej.

Co zrobić, żeby to zmienić?

M.S.: Przede wszystkim trzeba poszerzać wiedzę na temat naszego rynku kapitałowego i pokazywać korzyści z debiutu na nim. Pięć lat temu, gdybyśmy zapytali prezesów 50 największych, niepaństwowych i niegiełdowych polskich firm, czy zamierzają zadebiutować na giełdzie, to większość popukałaby się w głowę. Przez tych pięć lat udało się to zmienić. Wiele firm, które dla zasady odrzucały giełdę, teraz poważnie o niej myśli.

Podobną drogę trzeba przejść na Słowacji czy w innych krajach. Szczególnie teraz jako element marketingowy warto wykorzystać sukces Asseco Słowacja, i odbywamy kolejne spotkania na Słowacji. Zresztą nie tylko na Słowacji. Przekonujemy także spółki z Węgier, Czech, Litwy i Ukrainy.

Reklama
Reklama

Dlaczego spółki z sąsiednich krajów miałyby wybierać warszawską GPW?

M.S.: Dlatego, że w porównaniu z rynkami z ich krajów, nasz jest bardzo duży i dobrze rozwinięty. To niesamowite szczęście, że mamy rynek z tak dużą bazą inwestorów instytucjonalnych. Szanse przeprowadzenia udanej oferty na Węgrzech, w Czechach czy na Słowacji są nieporównywalnie mniejsze. Jest tam dużo mniej kapitału. Nie ma tak silnych funduszy emerytalnych i inwestycyjnych, jak w Polsce. Dużo słabszy jest też tzw. detal. Wobec tego nie ma tam możliwości tak prostego i relatywnie łatwego pozyskania kapitału z giełdy.

Wróćmy do Asseco Słowacja. Wprowadzenie tej spółki na GPW nie było zbyt proste.

Piotr Rusiecki: Tak. Co prawda samej spółki nie trzeba było przekonywać do debiutu na giełdzie, ale nieporównywalnie trudniejsze niż zwykle okazały się kwestie techniczne.

Dotychczas w przypadku spółek zagranicznych mieliśmy albo dual-listing, czyli notowanie na dwóch bądź więcej rynkach i współpracę instytucji depozytowych, albo też notowanie tylko w Polsce z rejestracją akcji w naszym depozycie papierów wartościowych.

Asseco Słowacja to natomiast coś pośrodku. Nie wchodząc w szczegóły - słowackie prawo nakłada obowiązek na wszystkie spółki, które mają akcje zdematerializowane, ich rejestracji w CDCP, czyli lokalnym depozycie papierów wartościowych.

Reklama
Reklama

Jakie to ma znaczenie?

P.R.: W większości krajów europejskich, gdyby spółka zdecydowała się na notowanie tylko na giełdzie w Polsce, to mówiąc w skrócie, spakowałaby swoje akcje do walizki, przyjechała do naszego kraju, zdematerializowałaby je i zarejestrowała w KDPW. W przypadku spółek słowackich nie da się tego tak zrobić. Nasz depozyt musiał otworzyć rachunek w słowackim depozycie, co wymagało zmian w tamtejszym prawie. Na tym rachunku są rejestrowane papiery Asseco Słowacja, które są notowane na GPW.

Pojawił się też jeszcze jeden problem. Słowacki depozyt musi mieć pełną informację o wszystkich akcjonariuszach spółek. W związku z tym, przy ówczesnym stanie prawnym, gdyby KDPW otworzył rachunek w depozycje słowackim, okazałoby się, że to KDPW jest właścicielem papierów wartościowych i w związku z tym wchodzi we wszystkie prawa i obowiązki z nich wynikające. Po zmianach w prawie nie ma już obowiązku informowania o akcjonariuszach spółek, które zdecydowały się na debiut za granicą.Jak w takim razie rozwiązywane będą sprawy walnych zgromadzeń akcjonariuszy i dywidendy?

P.R.: Słowacy zaakceptowali to, że jeżeli u nas akcjonariusz chce uczestniczyć w walnym zgromadzeniu, to wystarczy, że zablokuje akcje na rachunku i weźmie potwierdzenie z biura maklerskiego. Ich przepisy już na to pozwalają.

Jeżeli chodzi o WZA, to zaproponowaliśmy tzw. pre-meeting w Polsce. Najpóźniej dzień przed zgromadzeniem akcjonariuszy Asseco na Słowacji w Polsce będzie organizowany pre-meeting, na który wszyscy akcjonariusze, którzy są zarejestrowani na walne, mogą przyjechać i zadeklarować, jak głosują w sprawie poszczególnych uchwał. Na takim zebraniu pojawi się przedstawiciel spółki, który zbierze deklaracje od akcjonariuszy i potem będzie ich pełnomocnikiem na WZA. Oczywiście, każdy może też sam pojechać na walne.

Kwestia dywidendy jest natomiast rozwiązana w relacjach bezpośrednio pomiędzy spółką a KDPW. Polska część dywidendy będzie po prostu kierowana do akcjonariuszy za pośrednictwem KDPW z pominięciem CDCP.

Reklama
Reklama

Wprowadzenie Asseco Słowacja na GPW trwało rok. Czy teraz proces ten byłby szybszy?

P.R.: Zdecydowanie tak. Proszę pamiętać, że w przypadku Asseco około pół roku zabrały zmiany w prawie, które były dokonywane na poziomie tamtejszego parlamentu. Gdybyśmy teraz mieli wprowadzić kolejną słowacką spółkę na GPW, to zabrałoby to tyle samo czasu co debiut podobnego podmiotu w Polsce.

Czy można jeszcze coś zmienić, żeby ułatwić debiut słowackim spółkom na GPW?

P. R.: Proszę zwrócić uwagę na to, że na GPW notowana jest tylko nowa emisja Asseco Słowacja. Nie są natomiast notowane stare akcje, które należą chociażby do polskiego Asseco. Tam na razie jest tak, że każda emisja akcji oznaczana jest innym ISIN- em (międzynarodowym kodem - red.). Numer ten nie jest nadawany w związku z prawami wynikającymi z akcji, ale z datą emisji. Także to wymaga zmian w prawie, które mają nastąpić na początku przyszłego roku.

Która komisja zatwierdzała prospekt Asseco?

Reklama
Reklama

P.R.: Prospekt został zatwierdzony przez Narodowy Bank Słowacji - tamtejszy organ nadzoru nad rynkiem. Przez polską komisjź "przechodzilibyśmy" raczej dłużej, gdyż wymagałoby to zrozumienia przez naszych urzźdników całego systemu prawnego na Słowacji. Ciekawostką jest to, że musieliśmy korzystać z pomocy prawników z Czech. Jeżeli chodzi o oferty publiczne na Słowacji, to system prawny został przejźty właśnie z Czech i tylko w Czechach można poszukiwać w tym zakresie jakichś doświadczeń. Na Słowacji nie było zaś w oparciu o te przepisy zbyt wielu ofert.

Dziękuję za rozmowę.

rozmawiał Grzegorz uraziński

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama