Jedenasty kwartał z rzędu banki zdołały zwiększyć zysk netto, poprawiły rentowność, a po trzech kwartałach spadku zdołały też zwiększyć przychody odsetkowe. Wzrost czystego zysku na akcję wyniósł 3,9 proc., wobec 4 proc. w poprzednim kwartale i 6,2 proc. w trzech pierwszych miesiącach. Rentowność kapitału własnego przekroczyła 19 proc. Na początku 2005 r. była o 6 pkt proc. niższa. To wszystko skłania po raz kolejny do zastanowienia nad możliwością wydłużenia korzystnej serii o kolejne kwartały. Wzrost zysku na akcję był jednak najmniejszy w trwającej od początku 2004 r. tendencji. Okres boomu na kredyty hipoteczne czy gotówkowe mamy raczej za sobą.

Wciąż też na horyzoncie widoczne jest zagrożenie osłabieniem zainteresowania funduszami inwestycyjnymi, gdyby na giełdzie koniunktura pogorszyła się. Jedynym obszarem, który mógłby pociągnąć wyniki banków mocniej w górę w kolejnych kwartałach, są usługi korporacyjne. Tutaj jednak marże są już znacznie mniejsze. O ile więc nie ma powodów do obaw przed pogorszeniem wyników banków, to pod znakiem zapytania staje możliwość dalszego wyraźnego wzrostu.

W gronie największych banków w III kwartale wyróżnił się przede wszystkim BRE, ale też i poprzeczka w jego przypadku była niżej ustawiona. Wysoko zawieszonej poprzeczki nie zdołał pokonać BZ WBK, choć i tak odnotował spory, bo 5,8-proc. wzrost zysku na akcję. Bardzo dobry kwartał miał PKO BP, który wypadł znacznie lepiej od Pekao zarówno pod względem dynamiki zysków, jak i przychodów odsetkowych. Słabiej wypadły ING BSK, Kredyt Bank i Handlowy, które odnotowały obniżkę zysków.