Reklama

Zakład na Ukrainie to nie wyrok na polskie fabryki

To, że Inter Groclin Auto nie chce inwestować w rozwój w Polsce, nie oznacza jednak, że zniknie z przemysłowej mapy kraju

Publikacja: 18.11.2006 07:20

Dalszy rozwój Groclinu jest możliwy tylko za granicą. W Polsce nie ma dla nas perspektyw - twierdzi Zbigniew Drzymała, szef i główny akcjonariuszy firmy (posiada 53,61 proc. kapitału) produkującej poszycia do foteli samochodowych. Dodaje jednak, że rozwój na Wschodzie nie oznacza likwidacji krajowych fabryk i zwalniania grupowo pracowników.

Zmiany będą

Jak widać, pracownicy Groclinu na razie nie mają się co martwić o miejsca pracy. Paradoksalnie to zarząd zaczyna mieć problem z utrzymaniem ludzi w zakładach. Polskie fabryki tracą wykwalifikowaną kadrę, która sama odchodzi. Ludzie wyjeżdżają za granicę, a nowych pracowników jest bardzo trudno znaleźć. Spółka poszukuje ludzi do produkcji, ale, jak twierdzi, chętnych brak. - To także jest sygnał, i to bardzo wyraźny, że coraz trudniej będzie nam rozwijać zaplecze produkcyjne w kraju - mówi prezes Drzymała.

Krajowe fabryki Groclinu będą w przyszłości przechodziły pewne zmiany.

- Chcemy, aby w Polsce docelowo działało przede wszystkim centrum projektowo-technologiczne. Możliwe że kiedyś cała nasza produkcja będzie poza granicami kraju - planuje Zbigniew Drzymała. To "kiedyś" to bliżej nieokreślona przyszłość. W krajowych zakładach pracuje ponad 2,6 tys. osób. - Nie możemy zamknąć zakładów w Polsce z kilku powodów. Po pierwsze, mamy tu doświadczonych pracowników, których nie znajdziemy na Wschodzie. Po drugie, zanim ruszyłby nowy zakład i skompletowalibyśmy załogę, minie sporo czasu - tłumaczy Jerzy Pięta, rzecznik prasowy spółki.

Reklama
Reklama

Przestaje się opłacać

Według szefów wielkopolskiej spółki, aby być konkurencyjnym na międzynarodowym rynku producentów komponentów samochodowych, nie wystarczy już tylko jakość. - Koszty pracy w Polsce są bardzo wysokie, a głównie ceną robocizny walczymy z naszymi konkurentami w przetargach o najlepsze zlecenia - mówi Jerzy Pięta. Na Ukrainie koszty zatrudnienia są kilkakrotnie mniejsze niż w Polsce. Dlatego firma właśnie tam chce postawić drugą już fabrykę. Pierwszy zakład Groclinu działa już w Użgrodzie. Spółka wydała na jego uruchomienie ponad 80 mln zł, koszt uruchomienia drugiego może być podobny. W Użgorodzie pracuje prawie tysiąc osób. Podobno przedstawiciele spółki już wybrali pięć miejsc, w których zakład mógłby powstać. - Nie potwierdzamy, nie zaprzeczamy - mówi Jerzy Pięta. Na razie nie wiadomo także, kiedy budowa nowej fabryki mogłaby ruszyć.

Jak wynika z naszych ustaleń przeciwni przeniesieniu całej produkcji z Polski na Ukrainę są kontrahenci spółki. Po prostu nie chcą oni, aby fotele do samochodów luksusowych, jak jaguar czy volvo produkowali niedoświadczeni pracownicy. Przedstawiciele spółki przyznają, że ukraińska fabryka wykonuje mniej skomplikowane zlecenia i produkuje poszycia do tańszych i prostszych samochodów.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama