W czwartek, kiedy Amerykanie świętowali Dzień Dziękczynienia, akcje w Europie traciły na wartości. Po południu spadały główne indeksy piętnastu spośród osiemnastu giełd. Rekomendacja "sprzedaj" dla walorów francuskiego Credit Agricole negatywnie wpłynęła na notowania jego konkurentów. Belgijski KBC, właściciel Kredyt Banku, wprawdzie dzięki sprzedaży Banco Urquijo podwoił kwartalny zysk, ale bez tego czynnika poprawił się zaledwie o 1 proc., zaś w Belgii wynik był o 4,7 proc. gorszy niż rok wcześniej. Kurs początkowo spadł o prawie 4 proc., ale później straty zostały zmniejszone. źle na rynku oceniono powrót Air France-KLM do rozmów z włoską Alitalią o ewentualnej fuzji. Kurs akcji tego przewoźnika powietrznego spadł o 6,6 proc. i był to najgorszy wynik spośród spółek w indeksie Dow Jones Stoxx 600. Jedną z firm drożejących był Remy Cointreau, piąty w Europie producent spirytualiów. Kurs podskoczył o 3,6 proc., kiedy firma poinformowała o wyjściu
z Maxxium Worldwide, wspólnego przedsięwzięcia z Fortune Brands. Maxxium traktowano jako "zatrutą pigułkę", czynnik zniechęcający ewentualnych kupców, dlatego decyzję Remy Cointreau potraktowano jako zapowiedź konsolidacji w tej branży. Dobrą wiadomością była nieoczekiwana poprawa nastrojów w niemieckim biznesie (wskaźnik Ifo), ale na giełdowych graczach nie wywarła zbyt dużego wrażenia. Wcześniej bardziej przejęli się pogorszeniem nastrojów wśród konsumentów amerykańskich.
Giełdy azjatyckie, bez świętującej Japonii, rosły, a Hongkong i Singapur drugi dzień z rzędu biły rekordy. Inwestorzy dyskontowali środową wypowiedź Williama
Poole?a, szefa Rezerwy Federalnej w St. Louis. Po zakończeniu sesji na giełdach Poole ocenił perspektywy inflacji w Stanach, mówiąc o stabilizacji bądź spadku dynamiki cen. Zachęciło to do gry pod redukcję stóp procentowych w USA, a korzystali na tym eksporterzy, bo tańszy kredyt powinien skłonić Amerykanów do zwiększenia zakupów.