Komisja Europejska podniosła wczoraj prognozę wzrostu gospodarki strefy euro w I kwartale 2007 r. z 0,3 proc. do 0,6 proc. (tak samo ma być w II kwartale), ale może się pomylić. Zagrażają jej rosnące stopy procentowe, przyspieszający wzrost cen i drożejące euro. Umacniająca się wspólna waluta rozbudziła nadzieje, że Europejski Bank Centralny (EBC) zrezygnuje, przynajmniej chwilowo, z windowania głównej stopy procentowej. Tymczasem wczoraj pojawił się nowy argument za jej podniesieniem.
Inflacja przyspiesza
W listopadzie, po raz pierwszy od siedmiu miesięcy, przyspieszyła inflacja. Roczna dynamika cen, zgodnie z oczekiwaniami ekonomistów, wyniosła 1,8 proc., wobec 1,6 proc. w październiku. Wprawdzie inflacja utrzymuje się poniżej celu EBC (2 proc.), ale jego sternicy obawiają się, że wzrost płynności rynku może zwiększyć popyt na różne towary.
Podaż pieniądza w październiku wzrosła o 8,5 proc., a więc prawie dwa razy szybciej niż wynosi tempo niewpływające na przyspieszenie dynamiki cen (4,5 proc.). Juergen Stark, członek rady EBC ustalającej wysokość stóp procentowych, uważa, że szybki wzrost podaży pieniądza trzeba traktować "bardzo poważnie". Axel Weber i Klaus Liebscher, inni przedstawiciele tego gremium, apelują o czujność także z powodu wzrostu kredytu.
Jednocześnie, mimo nieznacznego spadku indeksu (spodziewano się wzrostu), nadal wysoki jest poziom optymizmu menedżerów i konsumentów. Nastroje szefów niemieckich firm są najlepsze od 15 lat, a we Francji od pięciu.