Reklama

Mini-BPH może być wyceniony nawet powyżej 6 mld zł - analitycy

WARSZAWA, 1 grudnia (Reuters) - Mini-BPH, który zostanie wydzielony w ramach fuzji Banku Pekao SA z Bankiem BPH - numeru dwa i trzy polskiej branży - może zostać sprzedany nawet za ponad sześć miliardów złotych, uważają analitycy. O jego kupno będą się bić zagraniczni konkurenci, budujący swą pozycję w regionie.

Publikacja: 01.12.2006 13:43

Polska fuzja jest wynikiem największej transgranicznej fuzji w europejskim sektorze bankowym - włoskiego UniCredit z niemieckim HVB. Nowe Pekao SA, kontrolowane przez UniCredit, wyprzedzi dotychczasowego lidera rynku w Polsce - Bank PKO BP SA. Polski rząd dał zielone światło połączeniu pod warunkiem, że BPH zostanie podzielony, a część oddziałów wraz z marką zostanie wydzielona. Transakcja sprzedaży 200 oddziałów ma być zakończona do kwietnia 2007 roku. Włosi oszacowali wartość przyszłego Pekao na 14,7 miliarda euro. Obecnie łączna kapitalizacja Pekao SA i BPH wynosi 15,6 miliarda euro, a samego Pekao SA 9,2 miliarda. Według wyliczeń Reutera, mini-BPH wart byłby w tym kontekście około 1 miliarda euro, co plasuje go na 10. miejscu na warszawskiej giełdzie wśród banków - za Kredyt Bankiem. Analitycy wyceniają jednak mini-BPH w zakresie od 2,5 miliarda złotych do nawet 6,3 miliarda, czyli między 652 miliony, a 1,6 miliarda euro.

Najniższą wartość - 2,5 miliarda złotych - przewiduje Dom Maklerski Bank Millennium. Deutche Bank wycenia mini-BPH na 4,5 miliarda, analitycy DI BRE Banku uważają zaś, że bank może znaleźć nabywcę maksymalnie za 5,6 miliarda. ING Securities twierdzi z kolei, że może to być 4-4,5 razy wartość księgowa czyli od 5,6 do 6,3 miliarda złotych.

Oprócz wizji co do strategicznej roli przejmowanej części BPH, ostateczna cena transakcji będzie ich zdaniem zależała też od analizy każdego przejmowanego oddziału. "Potencjalny inwestor musi przeprowadzić bardzo wnikliwe due dilligence każdego oddziału, jaką dochodowość generuje i czy w ogóle jest dochodowy. Sprawdzić należy także, jakie straty generuje siedziba główna" - powiedział analityk ING Securities, Piotr Palenik.

Szeroki rozstrzał szacunków analityków wynika głównie z tego, że transakcja ma niestandardowy charakter. "Ciężko jest określić przedział wyceny, ponieważ wchodzimy w obszar czegoś, co ma unikalny charakter" - powiedział analityk Morgan Stanley w Londynie, Maciej Szczęsny. "Obecnie w regionie Europy Środkowej nie ma na sprzedaż banku o podobnej skali, dlatego może okazać się, że któryś z zainteresowanych banków może wykazać się większą odwagą jeżeli chodzi o wycenę. Jest zatem prawdopodobne, że cena może okazać się wyższa niż analitycy będą to w stanie fundamentalnie uzasadnić" - dodał.

"Trudno powiedzieć, jaki to będzie bank, poza tym, że bardzo mały z bardzo dużą centralą. Zależy od strategicznych decyzji inwestora, czy stanie się bankiem korporacyjnym czy dla klientów indywidualnych" - powiedziała analityk DI BRE Banku, Marta Jeżewska.

Reklama
Reklama

W wydzielonym banku znalazły się fundusze inwestycyjne BPH, duża część centrali - włączając między innymi 'back-office' i kontrolę ryzyka - oraz infrastruktura IT. Do Pekao SA trafi zaś część korporacyjna obecnego BPH.

"Gdybym był UniCredit, to najlepsze kadry zabrałbym do Pekao. Jeśli tak się rzeczywiście stanie, to w BPH zostaną tylko tacy ludzie, którzy nie załapali się do Pekao" - powiedział analityk Banku Millennium, Marcin Materna.

"Przyszły nabywca 'BPH 200' będzie miał poważne zadanie restrukturyzacji tego banku, gdyż UniCredit zdecydował się pozostawić w nim znaczącą część kosztów. Dlatego korzyści i trudności związane z restruktyzacją będą w rękach nowego właściciela" - dodał Szczęsny. Zdaniem analityków, podział aktywów oraz warunki fuzji Pekao z BPH wkazują, że kupnem mini-BPH będzie zainteresowany raczej bank zagraniczny, jeszcze nieobecny w Polsce. "Dla graczy z zewnątrz to bardzo atrakcyjny zakup. Nabędzie to zewnętrzny bank, ponieważ dla istniejących już na polskim rynku kupowanie siedziby głównej z centrum IT i marką jest nieopłacalne. Siedziby i marki trzeba by się pozbyć, a umowa zakłada, że musi ona pozostać" - powiedział Palenik. "Inwestor zagraniczny może zapłacić dużą premię za wejście na polski rynek pod znaną marką" - powiedziała Jeżewska.

Zdaniem analityków, taka oferta nie przejdzie bez echa wśród regionalnych banków. Banki angielskie, francuskie czy hiszpańskie - choć dla nich to też mogłoby się okazać okazją - mogą być mniej zainteresowane. Dla nich Polska nie jest rynkiem priorytetowym. "Moim zdaniem zagraniczne banki, które już są w regionie, ale nie ma ich w Polsce, powinny być zainteresowane tym przejęciem.

Najbadziej zainteresowany powinien być Erste Bank. Ale także Santander, Deutsche Bank, Dresdner Bank, czy Fortis Bank" - powiedział Materna. "Zainteresowane kupnem 'BPH 200' mogą być przede wszystkim te banki, które sa aktywne w regionie, czyli austriackie, greckie, a potencjalnie także węgierski OTP. Drugą grupę stanowić mogą zaś duże banki międzynarodowe, które nie są w Polsce reprezentowane w skali jakiej są obecne na świecie, mówię tu na przykład o HSBC" - powiedział Szczęsny.

Marta Filipiak i Piotr Skolimowski

Reklama
Reklama

((Redagował: Adrian Krajewski; [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, RM: [email protected]))

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama