Jednym z ważniejszych powodów, dla których indeks dużych spółek nie pobił jeszcze majowego rekordu wszechczasów, jest to, że przy jego obliczaniu nie są uwzględniane dywidendy wypłacane akcjonariuszom. WIG, który dywidendy bierze pod uwagę, w mijającym tygodniu po raz pierwszy w historii przekroczył 50 tys. punktów. Od szczytu zbudowanego na ostatniej sesji lipca zyskał 11 proc. To nie jest dowód na dużą przewagę kupujących. WIG Banki, na którego wykresie lokalny szczyt również powstał na ostatniej sesji lipca, podskoczył od tamtej pory 7,6 proc. Z 20 spółek tworzących WIG20 wyżej niż przed czterema miesiącami notowanych jest 12.
Chaotyczne ruchy
dużych spółek
Rozbieżność między najlepszą i najgorszą spółką jest znacząca - notowania BRE poszły w tym czasie w górę o połowę, natomiast kurs PKN Orlen spadł o 15 proc.
Notowania największych spółek przebiegają dość chaotycznie. W reakcji na lepsze od oczekiwań wyniki finansowe kurs Telekomunikacji rośnie z 20 do 24,6 zł w ciągu 10 sesji, po czym jeszcze szybciej oddaje połowę zdobytego terenu. PKO BP w kilka dni po debiucie akcji pracowniczych idzie w górę do 43,4 zł, żeby zakończyć sesję na 41,8 zł. Choć ostatecznie nie doprowadziło to do załamania trendu wzrostowego, to osiągniętej wtedy ceny nie udało się do dziś przekroczyć. Notowania Pekao wybiły się ponad ważny opór na poziomie 215 zł, ale utrzymały się powyżej niego tylko przez dwa tygodnie. Z kolei kurs KGHM po raz pierwszy od prawie pięciu miesięcy spadł poniżej 100 zł. Podobnie jednak jak wspomniane sygnały wzrostu kupna nie dały początku trwałym trendom wzrostowym, tak ten nie doprowadził do przeceny walorów miedziowego kombinatu.