Rządy czterech państw złożą się na koszty projektu i budowy przez Airbusa modelu samolotu A350XWB, który ma być konkurencją dla produkowanego przez Boeinga "liniowca marzeń" 787 - podał "Financial Times". Ta nieoficjalna wiadomość pomogła podbić notowania koncernu European Aeronautics, Defence & Space, właściciela 80 proc. papierów Airbusa, o prawie 5 proc.
Chodzi o kwotę 10 miliardów euro. 4 miliardy euro mają pochodzić z kasy Francji, Wielkiej Brytanii, Niemiec i Hiszpanii - państw, które przyczyniły się do powstania EADS. 6 mld euro miałby zdobyć sam EADS. Brytyjski dziennik doniósł również, że jeszcze w piątek nad planem finansowania A350 miała zastanowić się rada nadzorcza EADS. Przedstawiciele firmy nie chcieli jednak puścić pary z ust. - Nie komentujemy plotek i spekulacji - stwierdził rzecznikMichael Hauger. Wieczorem rada nadzorcza dała jednak światło do budowy A350.
Louis Gallois, jeden z dwóch dyrektorów generalnych EADS, niedawno wspominał, że losy projektu A350 rozstrzygną się w pierwszych dniach grudnia. Zainteresowanie ostatnią wersją modelu A350 było bardzo małe, dlatego Airbus zarzucił projekt i miał się zająć nim na nowo. Duże wzięcie ma natomiast model 787 produkowany przez amerykańskiego Boeinga. Te maszyny kupią m.in. PLL LOT.
Pierwsze boeingi 787 wejdą do eksploatacji w 2008 r. Jak oceniają anonimowe osoby związane z Airbusem, cytowane przez agencje prasowe, nowy A350 może rozpocząć służbę najwcześniej w 2012 r., a jego budowa pochłonie 12 mld euro.
W prasie pojawiły się też przecieki, że kłopoty Airbusa (bardzo opóźniona jest też produkcja ponad 500-miejscowego samolotu A380) rozzłościły DaimlerChryslera, który ma 15 proc. akcji EADS. Według francuskiej gazety "Le Figaro", niemiecki koncern motoryzacyjny będzie chciał wkrótce sprzedać papiery. Rzecznicy DaimlerChryslera zdementowali jednak te informacje.