W tym roku wartość kredytów dla mikrofirm zwiększy się o połowę, z 10 do 15 mld zł - szacuje firma doradcza Ernst & Young. Mikrofirmy to przedsiębiorstwa, które nie prowadzą pełnej księgowości, a więc ich roczne przychody nie przekraczają 800 tys. euro. Zdaniem Zbigniewa Bakoty z E&Y, w 2009 r. (być może rok później) wartość kredytów dla tego typu firm osiągnie 30 mld zł.

Według firmy doradczej, nieco wolniej będzie rosło zadłużenie w bankach firm o rocznych obrotach do 10 mln zł. W końcu ub.r. wynosiło ono 28 mld zł. Bieżący rok przyniesie wzrost zobowiązań wobec banków o 2 mld zł, a w 2010 r. wartość kredytów dla tego typu przedsiębiorstw wyniesie 47 mld zł.

- Jeszcze niedawno było tak, że mała firma nie mogła liczyć na kredyt, jeśli nie funkcjonowała dwa, trzy lata. Potem zaś banki wymagały dużych zabezpieczeń - mówi Z. Bakota.

Według niego, podejście bankowców stopniowo się zmienia. Wymagania banków maleją. Dostępność do kredytów rośnie, a banki w zamian wymagają nieco wyższego oprocentowania. - Rynek kredytów dla małych firm będzie szedł drogą wytyczoną przez kredyty konsumpcyjne - ocenia specjalista z E&Y.