Z jednej strony ustawa Sarbanesa-Oxleya kosztownymi regulacjami zniechęca spółki z rodzimego rynku i wiele z nich już przeniosło się na konkurencyjne rynki zagraniczne, a z drugiej wielcy pośrednicy w transakcjach coraz więcej zleceń realizują poza NYSE i Nasdaq.
Maklerska konkurencja
Tacy giganci rynku finansowego jak UBS, Goldman Sachs czy Credit Suisse na swoich platformach finalizują obcnie już 12 proc. transakcji akcjami amerykańskich spółek. W okresie najbliższych czterech lat ten udział wzrośnie do 18 proc., gdyż, jak twierdzi firma konsultingowa Aite Group z Bostonu, coraz więcej firm maklerskich we własnym zakresie będzie kojarzyło sprzedających z kupującymi akcje. Ważnym dla wielu inwestorów atutem tych instytucji jest możliwość anonimowego przeprowadzania transakcji dużymi pakietami bez pośrednictwa giełd. Tradycyjne giełdy tracą z tego powodu sporo pieniędzy na prowizjach.
Inwestorzy instytucjonalni rocznie płacą z tego tytułu 11
miliardów dolarów. - Mniejsza przejrzystość może spowodować wzrost płynności brokerów - zauważa Larry Leibowitz ze szwajcarskiego banku UBS, odpowiedzialny za transakcje akcjami firm amerykańskich.