Terminu opublikowania ceny emisyjnej nie regulują żadne przepisy. Wiadomo jedynie, że musi być znana, by prawa poboru zostały dopuszczone do obrotu giełdowego. Niewykluczone jednak, że wkrótce pojawią się przepisy ściśle regulujące tę kwestię.
Instytucje rynku kapitałowego przyznają, że obecne rozwiązanie nie jest idealne. - Publikacja ceny emisyjnej dopiero po przyznaniu inwestorom prawa poboru oznacza dla nich niepewność - mówi Łukasz Dajnowicz z Komisji Nadzoru Finansowego. Dlatego KNF jest gotowa do dyskusji o ewentualnych zmianach legislacyjnych, najlepiej w gronie całego środowiska. - Można np. rozważyć nowelizację kodeksu spółek handlowych i przesunąć dzień ustalenia prawa poboru w spółkach giełdowych na moment po ustaleniu ceny emisyjnej lub po zatwierdzeniu prospektu emisyjnego - sugeruje Łukasz Dajnowicz.
Władzom GPW też nie podoba się praktyka publikacji ceny emisyjnej po przyznaniu praw poboru. - Szukamy odpowiedniego sposobu rozwiązania tego problemu. Rozważamy sformułowanie odpowiednich reguł postępowania w ramach zasad ładu korporacyjnego - mówi Adam Maciejewski, członek zarządu GPW.
Akcjonariusze naciskają
Swojego zdania nie kryją też inwestorzy finansowi. - Zupełnie nie podoba mi się praktyka podawania ceny emisyjnej po przyznaniu akcjonariuszom prawa poboru - mówi Sebastian Buczek, prezes ING Investment Management. Zarządzane przez niego fundusze kontrolują prawie 10 proc. kapitału Projprzemu, którego cena emisyjna wciąż nie jest znana. Mają też znaczny pakiet akcji Graala. Rybna spółka już 12 grudnia przyzna prawo poboru papierów nowej emisji. Cenę zamierza podać dopiero na przełomie roku. - Uważam, że powinna być znana wcześniej. Musi być przecież wiadomo, o ile skorygować kurs akcji po odliczeniu prawa poboru - twierdzi prezes Buczek. Jego fundusze zawsze przekonują władze spółek, by podawały cenę emisyjną przed ustaleniem prawa poboru. - Gdyby pojawiła się inicjatywa uregulowania tego przepisami, chętnie ją poprzemy - dodaje Sebastian Buczek.